Na torze hybrydowa Corvette ZR1X o mocy 1250 KM okazała się szybsza niż Bugatti i Koenigsegg.
W EVO czytamy o autach ze snów i wszyscy o nich marzymy niezależnie od tego, ile kosztują i jak są szybkie.
Podzielę się z Wami moimi perypetiami związanymi z zakupem pierwszego samochodu. Dość mocno oddają one postkomunistyczny klimat i czasy, w których nie śniło mi się nawet, że stosunkowo niedługo będę mógł jeździć pojazdami będącymi krokami milowymi względem obiektu moich westchnień sprzed ponad dwóch dekad.
Rok 1995 w znacznej części upłynął mi właśnie na poszukiwaniach pierwszego własnego samochodu. Aż trudno uwierzyć, że było to zaledwie kilka miesięcy przed pierwszym wygranym Pucharem Świata w Skokach Narciarskich w Oslo. Jak wielu z Was, zaczynałem od Malucha, i to właśnie takie auto chciałem kupić. W czasach przedinternetowych obowiązkową lekturą samochodowego poszukiwacza były gazety z ogłoszeniami motoryzacyjnymi. Takich tytułów było na rynku kilka. Wszystkie regularnie kupowałem i od tego zacząłem poznawanie rynku aut używanych z połowy lat 90. Maluch był absolutnym liderem i podaż egzemplarzy używanych była ogromna. Wydawać by się mogło, że kupno dobrego, zadbanego samochodu będzie łatwe. Nic bardziej mylnego. Co tydzień ze szwagrem jeździliśmy na giełdę do Bielska-Białej i oglądaliśmy sprzedawane tam Maluchy. Wszechobecna korozja, cofnięte liczniki i nieudolne naprawy powypadkowe były standardem wśród oferowanych aut. Mimo to z dużą wytrwałością i cierpliwością szukaliśmy tego jedynego, najlepszego, mojego.
Pewnego razu naszą uwagę przykuł egzemplarz na obniżonym zawieszeniu. Wyglądał obiecująco i od razu mi się spodobał. Trochę liczyłem na to, że taki tuning sprawi, że tego Malucha będzie się lepiej prowadziło na górskich drogach, których w pobliżu mojej rodzinnej Wisły nie brakuje. Już widziałem siebie w tym stuningowanym Maluszku śmigającego po zakrętach Przełęczy Salmopolskiej. I wtedy kubeł zimnej wody wylał na mnie szwagier. Jak wiadomo, zawsze dobrze mieć kogoś, kto ostudzi zapał w czasie oględzin auta używanego. Taką osobą był właśnie on. Test opukania śrubokrętem podłogi z zewnątrz usportowiony Maluszek zdał śpiewająco. Najlepsze jednak kryło się w środku. Po odchyleniu wykładziny podłogowej okazało się, że ktoś przegniłe na wylot podwozie… zabetonował. Naszym oczom ukazał się piękny drewniany szalunek i równa niczym stół wylewka. Od razu jasny stał się powód obniżonego zawieszenia. Zabetonowany Maluch był po prostu tak ciężki, że fabryczne zawieszenie o kilka centymetrów usiadło. Zrezygnowani wróciliśmy do domu, ale w poszukiwaniach się nie poddaliśmy. Już kilka dni później cieszyłem się za kierownicą własnego Fiata 126p, którego kupiłem nieopodal mojej rodzinnej Wisły. Auto nie było złe, ale wymagało pewnego nakładu prac, które chcieliśmy zrobić we własnym zakresie.
Doprowadzenie Malucha do porządku zaczęliśmy od poprawienia mocowań sprężyn tylnego zawieszenia. Oprócz tego mój 126p słabo hamował i miał trudności z rozruchem na ciepło. Mimo tych usterek tak bardzo cieszyłem się ze swojego samochodu, że postanowiłem pojechać nim na zgrupowanie do Czech. Intensywne pompowanie pedału hamulca nogą było dla mnie dobrym wstępem do treningu. Mimo mojego wysiłku wkładanego w hamowanie Maluch wytracał prędkość bardzo niechętnie. Kolejny problem pojawił się na granicy. Celnik nakazał mi wyłączenie silnika. Ponowny rozruch za pomocą rozrusznika okazał się niemożliwy. Dobrze, że zaraz za punktem kontroli była górka. Wepchnąłem na nią Malucha, a potem tocząc się w dół, wrzuciłem „dwójkę”, puściłem sprzęgło i szczęśliwie motor zaskoczył. Mogłem jechać dalej. Kiedy szwagier dowiedział się o moich perypetiach w czasie podróży, postanowił pomóc. Wsiadł do swojego Fiata 126p, który – przynajmniej w teorii – był w lepszym stanie niż mój i postanowił przyjechać do mnie na zgrupowanie. Chcieliśmy podmienić samochody. Z jednej strony cieszyłem się, że będę miał do dyspozycji sprawny pojazd, z drugiej zaś na samą myśl o rozstaniu z moim małym Fiatem już zacząłem za nim tęsknić. Jak się później okazało, zupełnie niepotrzebnie. Szwagier swoim wzorowo sprawnym i zadbanym Maluchem… nawet nie dojechał do granicy. W jego samochodzie wysiadło całe zewnętrzne oświetlenie i ledwo dał radę wrócić do domu przed zapadnięciem zmroku. Tak właśnie wyglądało życie z Maluchem, którego jednocześnie się uwielbiało i nienawidziło. W kolejnych latach prowadziłem setki różnych samochodów, ale zawsze z uśmiechem na twarzy będę wspominał mój pierwszy wóz. Pamiętajcie, że Wasze motoryzacyjne doświadczenia i wspomnienia z różnych przygód związanych z autami – szczególnie tymi pierwszymi – pozostaną z Wami na zawsze. Nawet gdy w garażu zaparkują już samochody marzeń.
Ten materiał wraz wieloma innymi znalazł się na łamach drukowanego wydania EVO Magazine (01 lipiec-sierpień 2022). Wejdź na sklep.evomagazine.pl, gdzie znajdziesz wydania archiwalne, jak i najnowsze odsłony magazynu.
Na torze hybrydowa Corvette ZR1X o mocy 1250 KM okazała się szybsza niż Bugatti i Koenigsegg.
Test zimowej opony Yokohama Advan Winter V907 w alpejskich warunkach. Sprawdzamy zachowanie na śniegu oraz na mokrym i suchym asfalcie.
Nowe projekty wokół klasycznych aut w Europie i Polsce. Community, emocje i kultura zamiast konkursów i inwestycji
Unikatowe auta, supercary, klasyki i ikony motorsportu wracają na PGE Narodowy. Odkryj nową edycję Wystawy Castrol Ikony Motoryzacji.
Wolnossący silnik, manualna skrzynia i brak dachu. Nowe 911 GT3 S/C wychodzi poza schemat.
Baterie nadchodzącego BMW i7 będą produkowane w Kampusie Rimac pod Zagrzebiem.
RR to podkręcona do maksimum wersja czwartej generacji króla lekkości - Ariela Atoma.
Teksański tuner i jednocześnie producent hipersamochodów obchodzi w tym roku 35-lecie działalności.
Mocny elektryczny napęd i zaawansowane technologie w designerskim nadwoziu - oto nowa Cupra Raval.
Wiosenna kolekcja OCHNIK 2026 łączy skórzaną klasykę z nowoczesnym stylem.
Wiele wskazuje na to, że pod nadwoziem przypominającym GT3 kabrio kryje się nowy Porsche Speedster.
Ford GT MK IV jest oficjalnie najszybszym samochodem czysto spalinowym, jaki zmierzono na Ringu.
Zelektryfikowana moc do 585 KM i zasięg elektryczny 93 km to najważniejsze dane o nowym AMG GLE 53.
Nowy GLS debiutuje z inteligentnym systemem MB.OS, ekranem Superscreen i potężnymi silnikami V8.
Lola T70S wygląda klasycznie, lecz ma V8 zasilane eko-paliwem i nadwozie z włókien naturalnych.
Jeśli żyjesz na odpowiednim poziomie, droga od Rolls-Royce’a do prywatnej łodzi jest całkiem krótka.