Na torze hybrydowa Corvette ZR1X o mocy 1250 KM okazała się szybsza niż Bugatti i Koenigsegg.
Jesień w Beskidzie Sądeckim za kierownicą Alpine A110 GTS. Luksus, emocje i relaks w Hotelu SPA Dr Irena Eris – idealny weekend w kulturze premium.
Plan był dość prosty: Zabrać najnowszą odsłonę Alpine A110 – odmianę GTS – w miłe dla oka i ducha petrolheada rejony, a w międzyczasie zrelaksować się w obiekcie nastawionym na regenerację i poprawę samopoczucia gości. Brzmi jak naprawdę miło spędzony czas, choć październik i górskie tereny bywają w Polsce kapryśne.

Złota jesień potrafi być jednak łaskawa. Droga w kierunku Małopolski raczyła nas obniżającym się słońcem, pięknym jego zachodem, a od Krakowa – wolniejszymi, niekiedy nawet przyjemniejszymi za kierownicą A110 GTS, krętymi drogami, które po ciemku przypominały niektóre alpejskie przełęcze. Naszą metą była Krynica-Zdrój, jeden z głównych ośrodków turystycznych Beskidu Sądeckiego.
Do Hotelu SPA Dr Irena Eris Krynica Zdrój 12+ dotarliśmy dość późno, skorzystaliśmy więc jedynie z kolacji w jednej z dwóch dostępnych na miejscu restauracji. Kolejny dzień miał być ucztą dla miłośników motoryzacji – sportowy samochód, kręte drogi i wspaniałe widoki. W zasadzie taka kombinacja sprawdza się niemal wszędzie, ale okolice Krynicy-Zdroju są pod tym względem niezwykle wdzięczne. Samo miasto to architektoniczny miszmasz – jest tu sporo przestrzeni, ale i różne style, z zachowaniem uzdrowiskowego klimatu. W czasie weekendu mamy jednak zbyt mało czasu, by zatopić się w atrakcjach miasteczka słynącego z leczniczych źródeł, więc od razu decydujemy się na eksplorację ciekawych dróg w okolicy. Z naszego hotelu, położonego na wprost Jaworzyny Krynickiej, słynnej góry dla narciarzy, wystarczy przejechać zaledwie kilkanaście kilometrów, by znaleźć się w równie przyjemnej dla oka, pagórkowatej Muszynie. Teraz warto oddalić mapę nawigacji satelitarnej i przyjrzeć się trasie 971 prowadzącej do Piwnicznej-Zdroju. Malownicza droga ciągnąca się wzdłuż Popradu oraz granicy ze Słowacją to uczta nie tylko dla miłośników zieleni i pięknej natury, lecz także petrolheadów. Trasa z lotu ptaka wygląda jak nitki spaghetti, a wobec niewielkiego ruchu sobotniego ranka daje mnóstwo uciechy za kierownicą Alpine A110 GTS.

To najbardziej kompletny model we wciąż skromnej – i bardzo dobrze – ofercie niszowego francuskiego producenta. Poza tym to ostatnie miesiące produkcji spalinowych aut tej marki, dlatego każdy wyjazd A110 okazuje się prawdziwą ucztą. GTS zastąpiło modele GT i S, stając się wyrazem wszystkiego, co najlepsze w A110 – mocy, ale i wszechstronności użytkowej. Dopracowany układ zawieszenia, 300 KM oraz odpowiednia aerodynamika pozwalają czerpać z Alpine to, czego dziś coraz większa liczba producentów już nam nie dostarcza. Naturalne emocje z jazdy, zupełnie niewynikające z szaleńczych prędkości, lecz z zabawy fizyką, czego głównym budulcem jest niska masa auta.

Niemal 25 km krętej drogi pozwala zarówno na emocje płynące z układu kierowniczego A110 GTS i wyważenia auta, jak i na docenienie uniwersalności samochodu w spokojniejszym trybie jazdy, na najwyższym, siódmym przełożeniu. Do tego można delektować się niezłym audio firmy Focal. Niska masa w Alpine sprzyja też kosztom eksploatacji – auto spala 8-10 l benzyny na 100 km, a opony (dzięki zaledwie 18-calowej obręczy ogumienie dostępne jest w wielu konfiguracjach), okładziny hamulcowe czy tarcze zużywają się wolniej niż w cięższych autach. A110 jest dwukrotnie lżejsze od Porsche Panamery GTS.

Po kilkukrotnym przejechaniu malowniczej trasy zatrzymaliśmy się przy ujściu Popradu do Dunajca. „Bobrowisko” – połączenie dwóch górskich rzek – nie tylko stworzyło w tym miejscu wspaniałe pejzaże, ale stało się też miejscem, w którym swoje gniazda zakładają liczne gatunki ptaków. Warto też odwiedzić pobliski Nowy Sącz oraz bardziej kameralny Stary Sącz ze wspaniałym klasztorem klarysek. Po obiedzie oraz oddechu z uroczym widokiem na zielone wzniesienia z coraz bardziej złocącymi się drzewami przyszła pora na powrót do Hotelu SPA Dr Irena Eris 12+ w Krynicy-Zdroju. Jadąc z Piwnicznej-Zdroju, oznacza to ponownie 40 km rozpusty dla oczu petrolheada, choć sobotnie popołudnie i przyjemna pogoda przywiodły na szlak znacznie większą liczbę samochodów niż tego samego dnia rano.

Pora na odpoczynek, nie tylko dla auta. Atutami naszego hotelu bez wątpienia były cisza, spokój, malownicza okolica oraz wysokiej jakości serwis z bogatą ofertą skierowaną do dorosłych i młodzieży powyżej 12. roku życia. Jesień to wcześniejszy zmrok popołudniami, a co za tym idzie – więcej przestrzeni w grafiku dnia na zabiegi i masaże, których w ramach odpoczynku po kilku godzinach za kierownicą nasze ciała były spragnione. Tym razem postawiliśmy też na kolację w tajskiej restauracji hotelowej – zgoła odmiennej od Szóstego Zmysłu z dnia poprzedniego.
Obiekt otwarty w 2012 r. zlokalizowano w odległości kilku minut spacerem od kolei gondolowej Jaworzyna Krynicka. Dzięki tej inwestycji Krynica-Zdrój stała się dużym ośrodkiem narciarskim. Wagony na 2,2-kilometrowej trasie dostępnej przez cały rok wspinają się na wysokość 1114 m n.p.m., oferując wspaniały widok na Beskidy.

Niedziela to jednak czas wyjazdu – wybieramy się więc na ostatnie zabiegi i pora znosić miękkie torby (zdecydowanie łatwiejsze do upakowania w A110 niż walizki) do bagażników Alpine. Po tysiącach kilometrów we francuskim aucie doskonale wiemy, jak to zrobić – kosmetyczki lądują w przednim kufrze, w którym nie robi się tak ciepło, jak z tyłu. Tylna przestrzeń powinna być wypełniona bardziej miękkimi i ustawnymi rzeczami, ponieważ otwór załadunkowy jest dość wąski, a spora część bagaży wchodzi pod błotniki. Brzmi to upierdliwie, ale paradoksalnie do A110 da się zapakować naprawdę sporo dzięki umiejętnej logistyce.
Samochód już gotowy do podróży powrotnej. Kilka pamiątkowych zdjęć na rondzie przed recepcją i możemy ruszać w liczącą blisko 400 km trasę do Warszawy. Czy był to owocny weekend? Bez wątpienia. Zmierzyliśmy się ze spokojną autostradą, jak i wymagającymi krętymi drogami. Idealny miks dla petrolheadów i sportowego auta. Oddaliśmy się też kulinarnej i odprężającej ciało uczcie w jednym z najlepszych centrów spa w kraju. Czy coś mogłoby pójść lepiej? Ktoś stwierdziłby, że szkoda, że nie było nieco cieplej niż 14 stopni w słońcu, z drugiej jednak strony to właśnie jesienna aura nadała tej ekspedycji wyjątkowy wymiar.
Na torze hybrydowa Corvette ZR1X o mocy 1250 KM okazała się szybsza niż Bugatti i Koenigsegg.
Test zimowej opony Yokohama Advan Winter V907 w alpejskich warunkach. Sprawdzamy zachowanie na śniegu oraz na mokrym i suchym asfalcie.
Nowe projekty wokół klasycznych aut w Europie i Polsce. Community, emocje i kultura zamiast konkursów i inwestycji
Unikatowe auta, supercary, klasyki i ikony motorsportu wracają na PGE Narodowy. Odkryj nową edycję Wystawy Castrol Ikony Motoryzacji.
Wariantem pośrednim między Bentleyem Continentalem GT i Speed ma być usportowiony GT S i GTC S.
Mercedes robi wszystko, aby klasa S pozostała liderem swojego segmentu w dziedzinie technologii.
Najnowsze dzieło Bertone udanie nawiązuje do pewnego wizjonerskiego konceptu z 1969 roku.
W północnej Szwecji Mercedes-AMG testuje drugi model z ekskluzywnej serii produktów Mythos.
Po 30 latach z silnikami Audi, Donkervoort wyposażył nowe P24 RS w motor V6 twin turbo Forda.
710 KM z podwójnie doładowanego silnika i unikalny klimat starego Porsche - oto Singer Sorcerer.
Toyota GR Yaris Sébastien Ogier 9x World Champion Edition ma upamiętnić dziewiąty tytuł Ogiera w WRC.
Hybrydyzacja wyszła Lamborghini na dobre - marka notuje kolejny mocny rok z rekordem sprzedażowym.
Jak wyglądałby Veyron zaprojektowany 20 lat później? Prawdopodobnie tak, jak Bugatti F.K.P. Hommage.
Mnogość Cupry na ulicach przestała dziwić. Formentor to najważniejszy jej model.
Odświeżony jakiś czas temu HR-V zna swoje zadanie - sprawdzamy jak idzie mu jego realizacja.
Brabus Rocket 900 powraca w wielkim stylu i w mocno limitowanej serii 30 egzemplarzy.