Sprawdź, jak Defender z oponami Yokohama Geolandar A/T G015 radzi sobie w podróży z Polski do Dolomitów – test w trasie i w terenie.
Szwajcarska firma Officine Fioravanti przedstawiła swój debiutancki projekt bazujący na Ferrari Testarossa Monospecchio.
Granica między klasyczną renowacją, a budowaniem restomoda jest dość płynna i zależna od podejścia konkretnego człowieka czy warsztatu. Na jednym końcu skali mamy pracę według starej szkoły, metodami dostępnymi w epoce powstania auta. Wymaga to często studiowania oryginalnych katalogów i zatrudnienia starych specjalistów potrafiących nadal stroić gaźniki używając jedynie śrubokręta. Po drugiej stronie stoją takie firmy jak Singer, które za duże pieniądze budują coś na kształt klasycznego 911, ale z nowymi podzespołami i pod gusta konkretnego klienta.
Jak najlepiej podejść do tematu? Wielu powie, że trzeba poszukać złotego środka i to właśnie próbowała zrobić szwajcarska firma Officine Fioravanti podczas renowacji Ferrari Testarossa. W tym projekcie klasyczny wygląd niczym nie zdradza mechanicznych udoskonaleń pod poszyciem.
Nawet po podniesieniu pokrywy silnika nie wszystko staje się oczywiste, bo tuning był dość subtelny. Seryjny, płaski 12-cylindrowiec dostał konkretną kurację wzmacniającą z przywiązaniem do najdrobniejszych detali. Poprawki objęły blok silnika, wtrysk paliwa, układ elektryczny i wydech, ale zachowano pierwotny, wolnossący charakter tej jednostki. Dzięki czysto mechanicznym zabiegom Szwajcarzy podnieśli moc z 390 do 510 KM. Silnik kręci się aż do 9000 obr./min. co już sugeruje wzmocnienie i odelżenie całego układu korbowo-tłokowego. ECU silnika wyposażone jest w dwie nowe mapy, które można z poziomu kabiny przestawiać według uznania.
Nowy wydech to mieszanka inconelu z tytanem i wraz z pozostałymi zmianami materiałowymi przyczynił się do zgubienia 130 kg masy własnej. Ta Testarossa waży tylko 1580 kg, a wszystko osiągnięto bez użycia włókna węglowego. Nie dlatego, że to kiepski materiał, ale według twórców nie pasowałby do charakteru drogowego supercara z lat 80. Nie znamy osiągów, ale podobno na testach samochód osiągnął ponad 322 km/h.
Officine Fioravanti samodzielnie skonstruowało rollbar specjalnie do tego projektu, a firma Ohlins dostarczyła na zamówienie zestaw tylnych amortyzatorów. Zawieszenie w tej Testarossie jest adaptacyjne niczym w najnowszych samochodach sportowych. Hamulce dostarczyło Brembo - 6-tłoczkowe zaciski na przód i 4-tłoczkowe na tył dopasowano do znacznie zwiększonego potencjału silnika. Z tym zestawem współpracuje ABS z kontrolą trakcji i to kierowca decyduje o ich czułości. Do dyspozycji jest aż 12 ustawień.
Jednym z wyróżników tego projektu są aluminiowe felgi w rozmiarze 17 i 18 cali. Mają co prawda oryginalny design, ale zrobione są z wykorzystaniem nowoczesnej technologii. Poza tym z zewnątrz Testarossa wygląda zupełnie seryjnie, włącznie z białym lakierem właściwym dla Ferrari i pojedynczym lusterkiem wersji Monospecchio.
Te wszystkie nowinki technologiczne obecne są w kabinie, ale subtelnie schowane, aby nie rzucały się w oczy. Wiele plastikowych przycisków zastąpiono metalowymi, a wszelkie dołożone ekraniki, przyciski i kontrolki są skrzętnie wkomponowane w normalny kokpit Ferrari. Można w tym samochodzie korzystać z Apple CarPlay, a pokładowy telefon to nowoczesna jednostka działająca przez Bluetooth, a tylko stylizowana na lata 80.
Koszt projektu nie jest ujawniony. To dopiero pierwsze dzieło Officine Fioravanti, ale firma nie wyklucza innych na bazie wczesnej Testarossy. Nie możemy się doczekać kolejnych ciekawych projektów tej manufaktury jeśli zdecydują się rozwinąć tę sferę swojej działalności.
Sprawdź, jak Defender z oponami Yokohama Geolandar A/T G015 radzi sobie w podróży z Polski do Dolomitów – test w trasie i w terenie.
Więcej jest teraz supersamochodów V12 niż aut miejskich. Do tego grona zamierza dołączyć Garagisti.
Temerario ma wysokoobrotowe V8 i trzy e-motory, ale czy technologia nie pozbawiła go duszy Lambo?
…dokładnie tak jak powinna zważając na ponad 450 KM różnicy mocy.
Wzrost długu i spadek sprzedaży Emiry zmusiły Lotus Cars do zredukowania kolejnych 550 etatów.
Mercedes pobił konceptem AMG GT XX kilka rekordów, aby dowieść jakości swojej nowej technologii EV.
Na drogach widziano prototyp Porsche 991 z przodem typu “Flachbau”. Tylko pakiet czy nowy model?
Otwory w masce i powiększony główny wlot powietrza sugerują bardziej ekstremalny charakter Golfa R.
Przez 18 lat Nissan wyprodukował ponad 48 000 egzemplarzy GT-R-a. Teraz ta historia się kończy.
Dni pięciocylindrowego silnika Audi są policzone, a firma chce go pożegnać specjalną wersją RS3 GT.
Kończy się proces rozwojowy poliftowego 911 GT3 RS generacji 992.2. Oto kilka nowych zdjęć.
Mimo zwrotu w stronę EV, Alpine intensywnie pracuje nad silnikami spalinowymi zasilanymi wodorem.
Odświeżony crossover VW ciągle ma idealne wręcz rozmiary i jest… skutecznym Volkswagenem.
Ta Corsa to czysta fantastyka, ale jednocześnie przedsmak faktycznego Opla Corsa GSE na prąd.
Najmocniejsze Lamborghini w historii! Fenomeno 2025 z V12 i hybrydą ma 1080 KM, osiąga 350 km/h i powstanie tylko 29 egzemplarzy.
Le Mans GTR oraz S1 LM to dwa nowe samochody z działu zamówień specjalnych Gordon Murray Automotive.