Zobacz, jak wyglądała kolejna edycja HEELS ON THE TRACK na Torze Łódź i poznaj uczestniczki wydarzenia.
"From gentelmen driver to racer" - Czy jazda wyścigowa jest zarezerwowana wyłącznie dla zawodowców?
Coraz częściej trening z kierowcami wyścigowymi staje się kolejnym krokiem dla świadomych amatorów, którzy chcą jeździć szybciej, precyzyjniej i bardziej profesjonalnie. A tor wyścigowy w naturalny sposób staje się miejscem spotkań ludzi z tą samą pasją.
Jeszcze do niedawna świat wyścigów był światem zamkniętym. Zarezerwowanym dla tych, którzy zaczęli wcześnie, mieli właściwe nazwisko, zaplecze albo szczęście. Pozostawała jedynie obserwacja z trybun albo szybka jazda podczas track day. Dziś ta granica została przesunięta — nie dlatego, że jazda wyścigowa stała się prostsza, ale dlatego, że stała się bardziej zrozumiała i dostępna dla świadomych amatorów.
Coraz więcej kierowców dochodzi do etapu, w którym sama szybkość przestaje wystarczać. Chcą jeździć precyzyjniej, lepiej rozumieć technikę, pracować nad powtarzalnością czy odnaleźć się w jeździe pod presją. Dla wielu z nich nie jest to od razu deklaracja startów w zawodach, lecz naturalna potrzeba rozwoju i wejścia na poziom bliższy jazdy w warunkach rywalizacji. Rozwój ten pod okiem kierowców wyścigowych, którzy dzielą się wiedzą, doświadczeniem i pasją z pasjonatami jazdy sportowej.

Jednym z takich osób jest Mariusz Miękoś — kierowca wyścigowy i sport driving coach, który od lat pracuje z kierowcami będącymi na różnych etapach drogi: od jazdy amatorskiej, przez świadome podnoszenie umiejętności, aż po pierwsze profesjonalne starty. To właśnie na styku tych światów najłatwiej dostrzec, co naprawdę decyduje o przejściu na wyższy poziom.
Zapytany o to, czy amatorzy rzeczywiście mają dziś realny dostęp do świata jazdy wyścigowej, Mariusz Miękoś odpowiada:
M: Największym błędem jest przekonanie, że między amatorską jazdą po torze a jazdą wyścigową istnieje przepaść nie do pokonania. W praktyce różnica polega głównie na podejściu, strukturze treningu i zrozumieniu fizyki samochodu. Kiedy to się świat jazdy sportowej i świat wyścigów przestają być abstrakcją.
To podejście zmienia sposób myślenia o rozwoju kierowcy, z jednorazowych doświadczeń na świadomie zaplanowany proces.
Skoro różnica nie leży w talencie, lecz w podejściu i strukturze, naturalnie pojawia się pytanie, od czego w ogóle zacząć ten proces?
M: Najczęściej zaczynamy od uporządkowania podstaw — nie tempa, ale techniki, powtarzalności i świadomości tego, co dzieje się w samochodzie. To jest właściwe podejście, bo tylko ono pozwala budować realny progres. I właśnie dlatego tak ważne jest, z kim wchodzi się w ten świat. Właściwie wybrana szkoła jazdy i ludzie, którzy rozumieją cały proces, decydują o tym, czy rozwój będzie skuteczny, satysfakcjonujący i bezpieczny, czy pozostanie zbiorem przypadkowych doświadczeń. Tak rozumiany proces od lat realizowany jest w Fastline Racing Academy, gdzie rozwój kierowcy opiera się na solidnych podstawach, uporządkowanej pracy i świadomym prowadzeniu przez kolejne etapy jazdy.

Jazda wyścigowa jest dziś na wyciągnięcie ręki dla każdego, naturalnie pojawia się pytanie, dla kogo ten krok ma realny sens?
M: Najlepiej odnajdują się kierowcy, którzy są otwarci na naukę i rozumieją, że rozwój nie dzieje się z dnia na dzień, lecz jest procesem wymagającym konsekwencji. Większość osób trafiających do nas zaczyna z poziomu amatorskiego i to jest zupełnie naturalne. Na tym etapie kluczowe nie są wyjściowe umiejętności, lecz nastawienie: chęć pracy, cierpliwość i wytrwałość, bo to one w dłuższej perspektywie decydują o realnym progresie.
Co istotne, nie stawiamy szczególnych formalnych wymagań na starcie. Wystarczy podstawowe obeznanie z prowadzeniem samochodu, prawo jazdy nie jest konieczne, bo tor nie jest częścią drogi publicznej. Nie ma również minimalnego wieku: zdarzało nam się pracować nawet z 11-latkami. Jedynym realnym warunkiem jest fizyczna możliwość prowadzenia auta, czyli możliwość zajęcia prawidłowej pozycji za kierownicą, dosięganie do pedałów.
W Fastline Racing Academy oferta jest szeroka, od pojedynczych przejazdów po torze, przez szkolenia dedykowane dla firm, szkolenia na torze tylko dla kobiet (Heels on the Track), aż po wyjazdy z jazdą sportową w Polsce i za granicą. To propozycje skierowane do różnych kierowców na różnych etapach przygody.

Więc, który z tych formatów adresowany jest do osób, które chcą podejść do jazdy na poważnie?
M: To właśnie z myślą o takich osobach powstał Driver 2 Racer. To program dla kierowców, którzy czują, że jednorazowe doświadczenia czy klasyczne szkolenia to dla nich za mało. Chcą uporządkować swoją jazdę, zrozumieć technikę na głębszym poziomie i wejść w bardziej wyścigowy sposób myślenia — niezależnie od tego, czy ich celem są starty, czy po prostu najwyższy poziom jazdy, jaki chcą osiągnąć.
Co odróżnia Driver 2 Racer od klasycznych szkoleń torowych?
M: Przede wszystkim Driver 2 Racer nie jest jednorazowym szkoleniem ani zamkniętym scenariuszem zajęć. To proces, który dopasowujemy do konkretnego kierowcy. Zaczynamy od zrozumienia, na jakim etapie ktoś jest i czego oczekuje, czy chce jeździć bardziej wyścigowo, czy po prostu wejść na najwyższy poziom jazdy sportowej.
Program powstał w oparciu o moje doświadczenie pracy w wyścigach oraz wieloletnią praktykę szkoleniową z kierowcami na różnych poziomach zaawansowania. Te założenia konsekwentnie realizujemy w Fastline Racing Academy, gdzie pracujemy zespołowo ze sport driving coachami mającymi realne doświadczenie torowe i wyścigowe. Dzięki temu kierowcy od początku funkcjonują w środowisku, które zna wymagania jazdy na wyższym poziomie i potrafi przełożyć je na praktykę.

Skoro Driver 2 Racer jest procesem, a nie jednorazowym szkoleniem, naturalnie pojawia się pytanie o to, jak ten program wygląda w praktyce. Z jakich elementów składa się Driver 2 Racer i ile trwa taki program?
M: Program składa się z 24 sesji treningowych realizowanych w formule jeden na jeden ze sport driving coachem — kierowcą wyścigowym lub rajdowym oraz uzupełniony jest o pracę na profesjonalnym symulatorze wyścigowym. Całość podzielona jest na etapy, które pozwalają stopniowo rozwijać technikę jazdy, świadomość pracy z samochodem i przygotowanie do jazdy na coraz wyższym poziomie.
Czas trwania programu nie jest sztywno określony, zależy od tempa rozwoju i dostępności kierowcy. Najważniejsze jest to, że każdy etap ma jasno określony cel, a kierowca od początku funkcjonuje w środowisku jazdy sportowej i wyścigowej, pracując na różnych samochodach i torach w Polsce oraz za granicą.
Słuchając Ciebie, trudno nie odnieść wrażenia, że jazda wyścigowa rzeczywiście przestaje być abstrakcją, a zaczyna jawić się jako realna perspektywa. W tej formie Driver → Racer brzmi jak naprawdę ekscytująca propozycja dla pasjonatów jazdy sportowej, którzy chcą podejść do swojej pasji w bardziej świadomy i ambitny sposób.
M: Dokładnie, dlatego zachęcam, żeby nie odkładać takich marzeń na później. Jeśli pasja do jazdy jest prawdziwa, przy odpowiednim podejściu i cierpliwości takie marzenia naprawdę da się realizować.
Zobacz, jak wyglądała kolejna edycja HEELS ON THE TRACK na Torze Łódź i poznaj uczestniczki wydarzenia.
500 KM, dwie brutalne turbosprężarki i zero kompromisów. Ferrari F40 po 35 latach wciąż wywołuje większe emocje niż większość współczesnych hiperaut.
Wychował się na modelach Porsche i prospektach Mercedesa. Dziś prowadzi 71 Warsztat Premium – miejsce stworzone dla entuzjastów motoryzacji.
Już od stu lat Nürburgring jest miejscem, gdzie sportowe wozy w stylu Caterhama czują się najlepiej.
Stworzona przez AMG architektura elektryczna pozwoliła w małym CLA wygenerować nawet 680 KM.
McLaren zaprezentował ostatni model swojej najważniejszej linii - lekki i piekielnie szybki 788HS.
We wrześniu w Londynie odbędzie się premiera Bentleya Torcal, pierwszego EV marki z Crewe.
Skrzynia automatyczna z trzema pedałami i drążkiem? Ferrari oddaje purystom radość z jazdy manualem.
Lamborghini Revuelto z 1015-konnym napędem V12 PHEV w teście EVO. Sprawdzamy osiągi, prowadzenie, wnętrze i odpowiadamy, czy jest lepszy od Aventadora.
W finalnej wersji McMurtry Spéirling Pure jest większy i cięższy, ale ma tak samo nierealne osiągi.
Urus Performante stał się hybrydą plug-in, ale dzięki temu ma 812 KM i rozpędza się do 312 km/h.
Nowe BMW X5 ma być spotkaniem designu, technologii i szerokiej gamy zelektryfikowanych napędów.
Aston Martin zapowiada widowiskowe premiery linii „S” na Goodwood Festival of Speed 2026.
Świat motoryzacji i świat mody łączy więcej niż się można spodziewać, udowadniają Alpine i Lacoste.
Callum Designs XJ220 to na razie studium, ale jeśli znajdzie się inwestor, firma zrealizuje projekt.
Zobacz, jak wyglądała kolejna edycja HEELS ON THE TRACK na Torze Łódź i poznaj uczestniczki wydarzenia.