Na torze hybrydowa Corvette ZR1X o mocy 1250 KM okazała się szybsza niż Bugatti i Koenigsegg.
Sprawdzamy najszybszą i najbardziej atrakcyjną wizualnie odmianę najlepiej sprzedającego się SUV-a niemieckiej marki.
Nowa generacja Audi Q5 to już sam w sobie przełom - samochód urósł, został nafaszerowany technologią, ale wciąż raczy klientów cechami, które ci cenili w poprzednikach, oferowanych od 2008 roku. Ale przede wszystkim samochód nabrał stylistycznej agresji. Jest bardziej smukły i wyrazisty, trochę przypominając elektryczne odpowiedniki (to akurat na plus). Trzeba przyznać, że faktycznie nowy model, zwłaszcza w odmianie SQ5 to jeden z najlepiej wyglądających SUV-ów tej wielkości. Nawet jeśli - tak jak my - nie jesteście fanami ściętych crossoverów i aut wielozadaniowych, to stylistycznie Audi naprawdę wypada genialnie.
Dla zwolenników bardziej tradycyjnego designu, Niemcy przygotowali również wersję z klasyczną linią dachu w tylnej części nadwozia. Oczywiście jest nieco mniej spektakularna, za to bardziej funkcjonalna (jej bagażnik liczy kilkadziesiąt litrów więcej niż 470 l w odmianie Sportback). Z “gadżetów” listwa świetlna LED, czyli motyw znany z coraz większej liczby aut, choć tu wygląda naprawdę OK i nie krzyczy z daleka tandetą. Na plus także cztery końcówki układu wydechowego - nie przesadzone no i… prawdziwe! Szkoda, że dziś musimy zwracać uwagę nawet na takie niuanse.
Pod kątem praktyczności SQ5 to tak naprawdę złoty środek w gamie producenta, co zresztą mówi też nomenklatura określająca gabaryt. To odpowiednie auto zarówno dla rodziny z małymi dziećmi, jak i kompletu pasażerów, którzy chcą pokonać większy dystans. Oczywiście w drugim przypadku lepiej wypadłby model bez dopisku Sportback (szczególnie w kontekście ustawiania pionowo walizek oraz przestrzeni na głowę), ale jak na zawadiacki styl nadwozia - naprawdę nie jest źle. Są za to regulowane oparcia i składane środkowe z nich, dzięki czemu można jadąc we czwórkę zabrać narty do środka, a nie na dach. Na uznanie zasługują podgrzewane fotele również z tyłu oraz gniazda USB-C dla drugiego rzędu, które z powodzeniem naładują nawet laptopa.

Przenieśmy się jednak do przodu. Tu, oprócz fenomenalnych foteli - świetnie wyglądających i bardzo wygodnych, także w zakrętach - pierwsze skrzypce niewątpliwie grają wyświetlacze. Nie jesteśmy ich zwolennikami, ale nie można mieć zbyt wielu zarzutów co do ich czytelności i ogólnego przemyślenia projektu. Zaokrąglone dwa ekrany “otulają” kierowcę, a przed pasażerem w testowanym aucie znalazł się kolejny, opcjonalny. Przyznać trzeba jednak, że nawet mimo dość sensownego zgrupowania poszczególnych funkcji, do takiej mnogości wyświetlaczy trzeba przywyknąć, aby z sukcesem odnajdywać to, co w danej chwili potrzebujemy. Upierdliwy bywa za to dotykowy panel na drzwiach, którym obsługujemy m.in. lusterka czy światła - z uwagi na fortepianową czerń szybko się brudzi, a ponadto przeszkadza przy zamykaniu drzwi.
A jak jeździ nowe Audi SQ5 Sportback? Widowiskowy układ wydechowy brzmi całkiem nieźle, jak na dzisiejsze standardy. Sześciocylindrowy motor z miękką hybrydą daje o sobie znać dosadnie szczególnie, kiedy silnik jest zimny. Elektryczny silnik jest całkiem spory jak na rozwiązanie typu MHEV i oprócz wspierania przy oszczędzaniu paliwa w trasie, autem można chociażby parkować bez używania jednostki spalinowej. SQ5 oferuje 367 KM i 550 Nm momentu obrotowego i tę moc czuć, choć trudno powiedzieć, żeby były to emocje zza kierownicy godne Audi z dopiskiem S. Dzięki wspomnianej hybrydzie samochód żywiej reaguje na komendy gazem i jest bardziej przewidywalny, a przy tym… zużywa sensowne ilości paliwa. W naszym teście - średnio 10-11 litrów, choć da się zejść i poniżej tych wartości.
W zakrętach jest przyzwoicie. Podobnie jak przy osiągach (choć sprint do setki równy 4,5 s jest więcej niż wystarczający), chciałoby się odrobinę większych wrażeń, ale SQ5 Sportback jedzie sprawnie, nie przechyla się zanadto, hamuje także satysfakcjonująco. Mimo opcjonalnych 21-calowych kół, wewnątrz jest komfortowo, niekiedy aż zbyt. Niemniej jako auto do wszystkiego, model ten spisuje się naprawdę dobrze, jest świetnie wyciszony, a układ kierowniczy zadowoli zarówno zwolenników lekkiego manewrowania, jak i odrobinę sztywniejszego “chwytu” auta w zakręcie.

Na pokładzie znalazło się sporo systemów bezpieczeństwa, część z nich konfigurowalnych i łatwo wyłączanych, inne nieco zbyt upierdliwe i… zbędne. Choć bezpieczeństwa nigdy dość i miejmy nadzieję, że komuś się przydadzą. Oczywiście ich liczba zależy od wersji i pakietów wyposażenia. Standardowe Audi Q5 kosztuje 231 200 zł, do odmiany Sportback trzeba dopłacić 17 500 zł. SQ5 z bardziej zadziorną sylwetką tyłu to wydatek minimum 389 700 zł, a testowe auto miało dodatki za 100 tys. zł.
Czy to udany pojazd? Bez wątpienia tak. Po modelu z literką S być może oczekiwalibyśmy nieco więcej wrażeń zza kierownicy (choćby po aktywowaniu wszystkich sportowych ustawień), ale jako całokształt - jest naprawdę OK. To kompletne auto, które zadowoli zarówno rodzinę, jak i jej głowę podczas samodzielnej swawoli w zakrętach. Mimo jednak tego, warto rozważyć wariant z wysokoprężną jednostką o mocy 204 KM.
Na torze hybrydowa Corvette ZR1X o mocy 1250 KM okazała się szybsza niż Bugatti i Koenigsegg.
Test zimowej opony Yokohama Advan Winter V907 w alpejskich warunkach. Sprawdzamy zachowanie na śniegu oraz na mokrym i suchym asfalcie.
Nowe projekty wokół klasycznych aut w Europie i Polsce. Community, emocje i kultura zamiast konkursów i inwestycji
Unikatowe auta, supercary, klasyki i ikony motorsportu wracają na PGE Narodowy. Odkryj nową edycję Wystawy Castrol Ikony Motoryzacji.
Sprawdzamy najszybszą i najbardziej atrakcyjną wizualnie odmianę najlepiej sprzedającego się SUV-a niemieckiej marki.
Cztery silniki, radość z jazdy i tryb 2WD - poznaliśmy wybrane tajniki elektrycznego napędu BMW M.
Pojawia się coraz więcej szczegółów na temat wspólnego elektrycznego projektu Caterhama i Yamahy.
Na torze hybrydowa Corvette ZR1X o mocy 1250 KM okazała się szybsza niż Bugatti i Koenigsegg.
2025 rok dywizja BMW M zakończyła jako lider swojego segmentu z kolejnym rekordem sprzedaży.
Koncept Aura NISMO ma trzy silniki i agresywny bodykit - czy doczekamy się produkcji seryjnej?
NSX Tribute to ściśle limitowany projekt upamiętanijący Hondę NSX i sukcesy sportowe całej marki.
Trzy usportowione modele elektryczne z gamy GT mają zbliżyć Kię do entuzjastów wysokich osiągów.
Przy tej wersji specjalnej GR Yarisa pracował sam Akio Toyoda, szerzej znany jako Morizo.
Limitowana do 10 sztuk Giulia Quadrifoglio Luna Rossa łączy motosport z żeglarstwem wyczynowym.
Koncern Toyoty konsoliduje prawie wszystkie działania motosportowe pod wspólną nazwą GAZOO Racing.
Adrian Newey opuścił RBR, ale jego ostatnie dzieło to 1200-konny hipersamochód z silnikiem V10.