Bolid Oracle Red Bull Racing, pamiątki Ayrtona Senny i Maxa Verstappena oraz wyjątkowe zegarki.
Sprawdzamy najszybszą i najbardziej atrakcyjną wizualnie odmianę najlepiej sprzedającego się SUV-a niemieckiej marki.
Nowa generacja Audi Q5 to już sam w sobie przełom - samochód urósł, został nafaszerowany technologią, ale wciąż raczy klientów cechami, które ci cenili w poprzednikach, oferowanych od 2008 roku. Ale przede wszystkim samochód nabrał stylistycznej agresji. Jest bardziej smukły i wyrazisty, trochę przypominając elektryczne odpowiedniki (to akurat na plus). Trzeba przyznać, że faktycznie nowy model, zwłaszcza w odmianie SQ5 to jeden z najlepiej wyglądających SUV-ów tej wielkości. Nawet jeśli - tak jak my - nie jesteście fanami ściętych crossoverów i aut wielozadaniowych, to stylistycznie Audi naprawdę wypada genialnie.
Dla zwolenników bardziej tradycyjnego designu, Niemcy przygotowali również wersję z klasyczną linią dachu w tylnej części nadwozia. Oczywiście jest nieco mniej spektakularna, za to bardziej funkcjonalna (jej bagażnik liczy kilkadziesiąt litrów więcej niż 470 l w odmianie Sportback). Z “gadżetów” listwa świetlna LED, czyli motyw znany z coraz większej liczby aut, choć tu wygląda naprawdę OK i nie krzyczy z daleka tandetą. Na plus także cztery końcówki układu wydechowego - nie przesadzone no i… prawdziwe! Szkoda, że dziś musimy zwracać uwagę nawet na takie niuanse.
Pod kątem praktyczności SQ5 to tak naprawdę złoty środek w gamie producenta, co zresztą mówi też nomenklatura określająca gabaryt. To odpowiednie auto zarówno dla rodziny z małymi dziećmi, jak i kompletu pasażerów, którzy chcą pokonać większy dystans. Oczywiście w drugim przypadku lepiej wypadłby model bez dopisku Sportback (szczególnie w kontekście ustawiania pionowo walizek oraz przestrzeni na głowę), ale jak na zawadiacki styl nadwozia - naprawdę nie jest źle. Są za to regulowane oparcia i składane środkowe z nich, dzięki czemu można jadąc we czwórkę zabrać narty do środka, a nie na dach. Na uznanie zasługują podgrzewane fotele również z tyłu oraz gniazda USB-C dla drugiego rzędu, które z powodzeniem naładują nawet laptopa.

Przenieśmy się jednak do przodu. Tu, oprócz fenomenalnych foteli - świetnie wyglądających i bardzo wygodnych, także w zakrętach - pierwsze skrzypce niewątpliwie grają wyświetlacze. Nie jesteśmy ich zwolennikami, ale nie można mieć zbyt wielu zarzutów co do ich czytelności i ogólnego przemyślenia projektu. Zaokrąglone dwa ekrany “otulają” kierowcę, a przed pasażerem w testowanym aucie znalazł się kolejny, opcjonalny. Przyznać trzeba jednak, że nawet mimo dość sensownego zgrupowania poszczególnych funkcji, do takiej mnogości wyświetlaczy trzeba przywyknąć, aby z sukcesem odnajdywać to, co w danej chwili potrzebujemy. Upierdliwy bywa za to dotykowy panel na drzwiach, którym obsługujemy m.in. lusterka czy światła - z uwagi na fortepianową czerń szybko się brudzi, a ponadto przeszkadza przy zamykaniu drzwi.
A jak jeździ nowe Audi SQ5 Sportback? Widowiskowy układ wydechowy brzmi całkiem nieźle, jak na dzisiejsze standardy. Sześciocylindrowy motor z miękką hybrydą daje o sobie znać dosadnie szczególnie, kiedy silnik jest zimny. Elektryczny silnik jest całkiem spory jak na rozwiązanie typu MHEV i oprócz wspierania przy oszczędzaniu paliwa w trasie, autem można chociażby parkować bez używania jednostki spalinowej. SQ5 oferuje 367 KM i 550 Nm momentu obrotowego i tę moc czuć, choć trudno powiedzieć, żeby były to emocje zza kierownicy godne Audi z dopiskiem S. Dzięki wspomnianej hybrydzie samochód żywiej reaguje na komendy gazem i jest bardziej przewidywalny, a przy tym… zużywa sensowne ilości paliwa. W naszym teście - średnio 10-11 litrów, choć da się zejść i poniżej tych wartości.
W zakrętach jest przyzwoicie. Podobnie jak przy osiągach (choć sprint do setki równy 4,5 s jest więcej niż wystarczający), chciałoby się odrobinę większych wrażeń, ale SQ5 Sportback jedzie sprawnie, nie przechyla się zanadto, hamuje także satysfakcjonująco. Mimo opcjonalnych 21-calowych kół, wewnątrz jest komfortowo, niekiedy aż zbyt. Niemniej jako auto do wszystkiego, model ten spisuje się naprawdę dobrze, jest świetnie wyciszony, a układ kierowniczy zadowoli zarówno zwolenników lekkiego manewrowania, jak i odrobinę sztywniejszego “chwytu” auta w zakręcie.

Na pokładzie znalazło się sporo systemów bezpieczeństwa, część z nich konfigurowalnych i łatwo wyłączanych, inne nieco zbyt upierdliwe i… zbędne. Choć bezpieczeństwa nigdy dość i miejmy nadzieję, że komuś się przydadzą. Oczywiście ich liczba zależy od wersji i pakietów wyposażenia. Standardowe Audi Q5 kosztuje 231 200 zł, do odmiany Sportback trzeba dopłacić 17 500 zł. SQ5 z bardziej zadziorną sylwetką tyłu to wydatek minimum 389 700 zł, a testowe auto miało dodatki za 100 tys. zł.
Czy to udany pojazd? Bez wątpienia tak. Po modelu z literką S być może oczekiwalibyśmy nieco więcej wrażeń zza kierownicy (choćby po aktywowaniu wszystkich sportowych ustawień), ale jako całokształt - jest naprawdę OK. To kompletne auto, które zadowoli zarówno rodzinę, jak i jej głowę podczas samodzielnej swawoli w zakrętach. Mimo jednak tego, warto rozważyć wariant z wysokoprężną jednostką o mocy 204 KM.
Bolid Oracle Red Bull Racing, pamiątki Ayrtona Senny i Maxa Verstappena oraz wyjątkowe zegarki.
Lamborghini Miura stworzyła definicję supersamochodu. Poznaj historię włoskiej ikony i sprawdź, jak dziś jeździ Miura P400 S z V12.
Poznaj 10 najdroższych samochodów świata. Ceny, osiągi i ciekawostki o najbardziej luksusowych autach w historii motoryzacji.
Poznaj Ferrari 812 Competizione – limitowaną wersję z silnikiem V12 o mocy 830 KM. Sprawdzamy osiągi, prowadzenie i wyjątkowy charakter modelu.
Po prawie dekadzie zobaczyliśmy rakietowy prototyp Tesli Roadster, ale produkcja ruszy za 2 lata.
Koncept Mission S zapowiada supersamochód Porsche, który wkrótce zagości w gamie obok kultowego 911.
To niepozorne i dyskretne BMW potrafi wytrzymać ostrzał z broni i wydostać się ze strefy zagrożenia.
Hiszpańska marka rozszerza współpracę z ABT na segment EV. Na pierwszy ogień poszła Cupra Raval.
Historia zatacza koło. Citroën po raz drugi chce zrewolucjonizować rynek tanim, miejskim 2CV.
Przy okazji prezentacji nowych technologii napędu Peugeot wspomina dwa historyczne, sportowe modele.
W 55. rocznicę debiutu pierwszego A310 Alpine odsłania koncept nowoczesnej interpretacji tego auta.
Tym jednym konceptem Alfa Romeo pokazuje co chce sobą reprezentować w następnych kilku latach.
BMW zaprezentowało stylowy model iX4 z rodziny Neue Klasse z mocą nawet do 612 KM w wersji M60.
Porsche chce odbudować rentowność i umocnić swoją pozycję w segmencie samochodów sportowych.
Jaguar wraca na motoryzacyjną mapę świata i prezentuje produkcyjny model przyszłości - Type 01.
Jubileuszowym, milionowym samochodem BMW M jest model M3 w efektownym, indywidualnym lakierze.