Już od stu lat Nürburgring jest miejscem, gdzie sportowe wozy w stylu Caterhama czują się najlepiej.
Po intensywnym półroczu w WRC Kajetan Kajetanowicz rusza w Wielką Wyprawę Maluchów – charytatywny rajd dla dzieci poszkodowanych w wypadkach.
Za mną bardzo intensywny czas. Koniec wiosny i początek lata wypełniły mi aż trzy rundy rajdowych mistrzostw świata. Ścigałem się kolejno w Portugalii, na Sardynii i w Grecji, a to wszystko w nieco ponad sześć tygodni. Rywalizacja z najlepszymi zawodnikami w tej dyscyplinie wymaga pełnego zaangażowania i bardzo solidnych przygotowań, więc od początku maja w domu byłem jedynie gościem, gdyż ogromną ilość czasu poświęcałem na właściwe przyszykowanie się do kolejnych sportowych wyzwań. A te były niemałe.
Tak jak można się było spodziewać, na Sardynii i w Grecji walka toczyła się nie tylko z rywalami i trudami odcinków specjalnych obu tych rajdów, lecz także z ekstremalnie wysokimi temperaturami. Ponad 40 stopni Celsjusza w cieniu oznaczało, że wnętrze samochodu rajdowego nagrzewało się powyżej 70 stopni. W takiej mobilnej saunie spędzaliśmy wraz z Maćkiem Szczepaniakiem, moim pilotem, po kilkanaście godzin na dobę. Pokazaliśmy jednak, że dla nas im trudniej, tym lepiej.
Na Sardynii do ostatnich metrów biliśmy się o wygraną w WRC2 Challenger. Zabrakło niespełna 6 s, jednak wychodzę z założenia, że co się odwlecze… Podczas „Rajdu Bogów” – jak nazywana jest grecka runda czempionatu – od początku byliśmy w czołówce swojej kategorii i po objęciu prowadzenia nie oddaliśmy go do samej mety, udanie zamykając pierwsze tegoroczne półrocze na światowych oesach.
Do ścigania wrócimy już niebawem i będzie to wielka podróż w nieznane – Rajd Paragwaju, zaplanowany na końcówkę sierpnia, pierwszy raz został włączony do kalendarza WRC i w tej chwili z każdej strony napływa więcej pytań niż odpowiedzi. Wszystko wskazuje na to, że możemy mieć drugie Safari, tym razem w równie egzotycznych, jak te afrykańskie, okolicznościach Ameryki Południowej.
Po Rajdzie Akropolu nie wróciłem jednak do rodzinnego Ustronia. Prosto z Aten przyleciałem do Warszawy i 1 lipca stanąłem na kolejnej rampie startowej. Tym razem nie chodziło jednak o walkę na czas, ale o naprawdę szczytny cel.
Rozpoczynała się Wielka Wyprawa Maluchów, której jestem współpomysłodawcą, a także – kolejny już rok – dumnym ambasadorem. Po raz trzeci wraz z moją żoną Anetą oraz coraz większym gronem ludzi o życzliwych sercach wsiedliśmy do kolorowych Fiatów 126p i wystartowaliśmy z pomocą dla dzieci poszkodowanych w wypadkach drogowych.
Na bardzo długą trasę, liczącą sobie ponad 5000 km, w ramach której przemierza się Polskę, Szwecję, Finlandię, Estonię, Łotwę i Litwę, wyruszyło aż 98 Maluchów. Tyle samo też lat ma najstarszy ambasador projektu – kierowca wyścigowy Longin Bielak.
W trakcie naszej wyprawy zachęcaliśmy do wspierania zbiórki na rehabilitację i leczenie psychologiczne dzieci po wypadkach drogowych, a także promowaliśmy dojrzałe i odpowiedzialne postawy społeczne w trosce o bezpieczeństwo najmłodszych, które dla każdego z nas, dorosłych, powinno być jak najbardziej sprawą zdecydowanie najwyższej rangi. Dlatego szczególnie duży nacisk położyliśmy w tym roku na działania prewencyjne, prezentując na najważniejszych krajowych przystankach naszego wydarzenia minimiasteczka ruchu drogowego oraz atrakcje edukacyjne rozkładane z mobilnej naczepy – to najnowszy projekt Wielkiej Wyprawy Maluchów dla Dzieci pod nazwą „Young & Safe – ogarnięci na drodze”.
Z roku na rok coraz więcej Maluchów udekorowanych w kolory świata i logotypy partnerów oraz sponsorów jedzie dla... maluchów. W każdej edycji dzięki zaangażowaniu mediów udaje się dotrzeć z naszą misją do szerokiego grona odbiorców i poruszyć coraz więcej dobrych serc. W poprzednich dwóch odsłonach mobilnego wydarzenia zebraliśmy dla dzieci rekordową sumę ponad 7 mln zł. To znakomity wynik, jednak i tak chcielibyśmy z roku na rok gromadzić coraz większe środki wspierające nasze pociechy, które zostały poszkodowane w zdarzeniach drogowych. O Wielkiej Wyprawie Maluchów dzięki wsparciu mediów różnego formatu mówi już cała Polska, ale znają nas również w wielu innych zakątkach świata. To niezwykle budujące doświadczenie.
Obserwuję rozwój tego projektu z wielką satysfakcją, ale i odpowiedzialnością. Niestety, środki masowego przekazu niemal każdego dnia bombardują nas tragicznymi doniesieniami o kolejnych ofiarach i rannych w wypadkach, pośród których są dzieci. Oznacza to, że wciąż nie tylko możemy, ale wręcz powinniśmy robić więcej, by ograniczać te liczby.
To my wpajamy naszym potomkom odpowiednie wzorce, ale przede wszystkim swoją postawą dajemy im przykład do naśladowania – zarówno w domach, jak i jako uczestnicy ruchu drogowego. Bądźmy odpowiednim wzorem i prowadźmy nasze dzieci przez życie bezpiecznie – o to apeluję nie tylko jako kierowca rajdowy, ale przede wszystkim ojciec dwójki wspaniałych pociech.
Już od stu lat Nürburgring jest miejscem, gdzie sportowe wozy w stylu Caterhama czują się najlepiej.
Weekend, w którym spotkają się dwa światy – dopracowany w każdym detalu tuning i bezkompromisowy motorsport
Na torze hybrydowa Corvette ZR1X o mocy 1250 KM okazała się szybsza niż Bugatti i Koenigsegg.
Test zimowej opony Yokohama Advan Winter V907 w alpejskich warunkach. Sprawdzamy zachowanie na śniegu oraz na mokrym i suchym asfalcie.
Nuvolari to nieformalny następca R8, choć zbudowano go od podstaw z użyciem nowych technologii.
Lotus Eletre zyskał napęd hybrydowy, który ma pobudzić zainteresowanie tym modelem w Europie.
Popularność xDrive wśród klientów w końcu zmusiła BMW M do stworzenia M2 z napędem na cztery koła.
Do odświeżonego Bentleya Continentala dołączają czterodrzwiowy Flying Spur i Flying Spur S.
Ekstremalną, torową odmianę Corolli od Gazoo Racing napędza trzycylindrowa jednostka o mocy 305 KM.
Elektryczny Rolls-Royce dobrze przyjął się na rynku, dlatego marka pracuje nad jego doskonaleniem.
AC Cobra GT Coupe ma wszystko czego brakuje współczesnym supersamochodom - styl, charyzmę i V8.
Lotus nie rezygnuje jeszcze całkowicie z napędu spalinowego i prezentuje następną edycję Emiry.
Mocne, kontrowersyjne, dla wielu obrazoburcze - oto nowe, elektryczne Ferrari Luce o mocy 1050 KM.
Spalinowe Polo GTI odeszło. Fanom hot hatchy Volkswagen proponuje nowe, elektryczne ID.Polo GTI.
Odwykliśmy już od takich rezultatów, a to nie jedyne atuty ATTO 2 DM-i.
Już od stu lat Nürburgring jest miejscem, gdzie sportowe wozy w stylu Caterhama czują się najlepiej.