500 KM, dwie brutalne turbosprężarki i zero kompromisów. Ferrari F40 po 35 latach wciąż wywołuje większe emocje niż większość współczesnych hiperaut.
Silnik Wankla należy do DNA Mazdy, dlatego japoński producent znalazł dla niego nowe zastosowanie.
Mazda znowu będzie produkować silniki Wankla - to znakomita wiadomość, ale zanim pomyślisz o nowej RX-7 musisz opanować emocje. Rotacyjne tłoki co prawda pojawią się znowu pod maską Mazdy, konkretnie MX-30 z napędem plug-in, ale tylko w roli innowacyjnego range extendera.
W nowym wydaniu Wankel będzie znacznie słabszy niż ostatni silnik RENESIS w RX-8. Dokładnie będzie miał 0,83 litra pojemności, jeden rotor, 74 KM przy 4700 obrotów i 115 Nm przy 4000 obrotów. MX-30 jest autem elektrycznym, a silnik ma pełnić rolę generatora prądu, dlatego nie będzie bezpośrednim źródłem napędu. Jego rola będzie ograniczona do pracy pod obciążeniem gdy akumulatory auta będą się zbliżać do wyczerpania. Będzie więc tylko wspomagaczem dla głównego silnika elektrycznego o mocy 166 KM.
Mazda zdecydowała się na wykorzystanie silnika rotacyjnego w roli generatora głównie z powodu jego kompaktowej budowy i gładkiej pracy, a nie czystej mocy i momentu obrotowego. Wankel pracujący bez fizycznego połączenia z kołami oznacza, że w końcu będzie można zapanować nad właściwościami termicznymi jednostki, przez co typowe dla tego silnika problemy z paliwożernością i trwałością nie będą już miały większego znaczenia.

Mimo to Japończycy jeszcze dopracowali jego konstrukcję, przede wszystkim obudowę cylindra wykonaną z aluminium, a nie ze stali. Sam rotor ma grubsze, 2,5-milimetrowe uszczelnienia narożników, a powierzchnia styku rotora ze ściankami komory spalania, jak i sam rotor, pokryte są substancją zmniejszającą tarcie. Przełoży się to pozytywnie na żywotność i parametry motoru.
Sporym krokiem naprzód jest także zastosowanie wtrysku bezpośredniego, dzięki czemu proces spalania przebiega bardziej wydajnie i nie wytwarza aż tak dużo szkodliwych substancji. Aby przyspieszyć procedurę rozgrzewania silnika po uruchomieniu Mazda zdecydowała się na dołożenie zaworu recyrkulacji spalin, który będzie kierował spaliny w taki sposób, aby komora spalania była dogrzewana także od zewnątrz. To ważne zwłaszcza w tym przypadku, gdy silnik będzie się często włączał i wyłączał.

Silnik elektryczny Mazdy MX-30 w wersji plug-in generuje 166 KM, czyli ma o 21 KM większą moc niż w wersji bez spalinowego “asystenta”. Ta różnica powoduje skrócenie czasu przyspieszenia do 100 km/h z 9,7 do 9,1 s. Prędkość maksymalna pozostała bez zmian - 140 km/h wymuszone ogranicznikiem. Mimo dołożenia całego systemu hybrydowego Mazda MX-30 w tym wydaniu jest cięższa od pełnego EV jedynie o 58 kg i waży 1788 kg.
Motor elektryczny pobiera energię z baterii o pojemności tylko 17.8 kWh pracującej pod napięciem 355V. Mazda podaje, że na pełnej baterii auto będzie w stanie przejechać 85 km zanim potrzebne będzie wsparcie ze strony generatora, ale ponieważ zbiornik na benzynę ma 50 litrów, łączny zasięg auta to aż 600 km. Teoretycznie będzie można jeździć bardzo długo na jednym zbiorniku paliwa pod warunkiem częstego ładowania Mazdy z gniazdka lub ładowarki.
Maksymalna moc ładowania wynosi mało imponujące 36 kW, ale mała pojemność baterii przekłada się na pełne ładowanie w 25 minut na szybkiej ładowarce. Przy pomocy domowego wallboxa o mocy 7.2 kW proces potrwa około 90 minut.

Kierowca będzie miał do dyspozycji 3 tryby jazdy: EV, normalny i Charge, czyli jazda tylko na prądzie, jazda na “automacie” lub pełne ładowanie podczas jazdy. Niezależnie od bieżącego trybu wciśnięcie pedału przyspieszenia do końca spowoduje uruchomienie Wankla bez którego auto nie podaje pełnej mocy.
Całą tę technologię umieszczono w modnym, ale dość pospolitym nadwoziu miejskiego crossovera, którego jedynym dużym wyróżnikiem są drzwi tylne otwierane “pod wiatr” jak w sportowym modelu RX-8. Mimo wszystko warto się MX-30 PHEV zainteresować, bo jest on kolejnym przykładem, że Mazda inaczej niż reszta producentów widzi przyszłość motoryzacji i ma inny pogląd na elektryfikację.
500 KM, dwie brutalne turbosprężarki i zero kompromisów. Ferrari F40 po 35 latach wciąż wywołuje większe emocje niż większość współczesnych hiperaut.
Wychował się na modelach Porsche i prospektach Mercedesa. Dziś prowadzi 71 Warsztat Premium – miejsce stworzone dla entuzjastów motoryzacji.
To, czego uczy tor wyścigowy, procentuje każdego dnia, bez względu na płeć
Już od stu lat Nürburgring jest miejscem, gdzie sportowe wozy w stylu Caterhama czują się najlepiej.
Midsummer Coupé to pierwsze zamknięte auto Morgana od czasu zakończenia produkcji linii Aero.
W ramach małego liftingu cała rodzina A3, w tym S3 i RS3, zyskała nowości z zakresu technologii.
500 KM, dwie brutalne turbosprężarki i zero kompromisów. Ferrari F40 po 35 latach wciąż wywołuje większe emocje niż większość współczesnych hiperaut.
Goodwood Festival of Speed stanie się miejscem prezentacji rewolucyjnego następcy Alpine A110.
Wychował się na modelach Porsche i prospektach Mercedesa. Dziś prowadzi 71 Warsztat Premium – miejsce stworzone dla entuzjastów motoryzacji.
Poprawki w designie, wyposażeniu i technologii mają przekonać nowych klientów do wyboru Maserati.
Wirtualne zmiany biegów czy opcjonalny pakiet torowy Manthey to nowe dodatki w gamie Porsche Taycan.
Twórca Alpiny, już teraz pod własnym nazwiskiem, wchodzi na jeszcze wyższy poziom wyrafinowania.
Projekt Genesis Magma ma być wielką marką w świecie motosportu, a ma w tym pomóc program klasy GT3.
Od BMW M4 po Koenigsegga Jesko Attack. Sebastian Stach od dekady trafia ze swoimi zdjęciami do odbiorców na całym świecie.
"From gentelmen driver to racer" - Czy jazda wyścigowa jest zarezerwowana wyłącznie dla zawodowców?
26–28 czerwca Cisna już po raz siódmy stanie się miejscem, w którym Bieszczady obudzą się głośniej niż zwykle.