Sprawdź, jak Defender z oponami Yokohama Geolandar A/T G015 radzi sobie w podróży z Polski do Dolomitów – test w trasie i w terenie.
Silnik Wankla należy do DNA Mazdy, dlatego japoński producent znalazł dla niego nowe zastosowanie.
Mazda znowu będzie produkować silniki Wankla - to znakomita wiadomość, ale zanim pomyślisz o nowej RX-7 musisz opanować emocje. Rotacyjne tłoki co prawda pojawią się znowu pod maską Mazdy, konkretnie MX-30 z napędem plug-in, ale tylko w roli innowacyjnego range extendera.
W nowym wydaniu Wankel będzie znacznie słabszy niż ostatni silnik RENESIS w RX-8. Dokładnie będzie miał 0,83 litra pojemności, jeden rotor, 74 KM przy 4700 obrotów i 115 Nm przy 4000 obrotów. MX-30 jest autem elektrycznym, a silnik ma pełnić rolę generatora prądu, dlatego nie będzie bezpośrednim źródłem napędu. Jego rola będzie ograniczona do pracy pod obciążeniem gdy akumulatory auta będą się zbliżać do wyczerpania. Będzie więc tylko wspomagaczem dla głównego silnika elektrycznego o mocy 166 KM.
Mazda zdecydowała się na wykorzystanie silnika rotacyjnego w roli generatora głównie z powodu jego kompaktowej budowy i gładkiej pracy, a nie czystej mocy i momentu obrotowego. Wankel pracujący bez fizycznego połączenia z kołami oznacza, że w końcu będzie można zapanować nad właściwościami termicznymi jednostki, przez co typowe dla tego silnika problemy z paliwożernością i trwałością nie będą już miały większego znaczenia.
Mimo to Japończycy jeszcze dopracowali jego konstrukcję, przede wszystkim obudowę cylindra wykonaną z aluminium, a nie ze stali. Sam rotor ma grubsze, 2,5-milimetrowe uszczelnienia narożników, a powierzchnia styku rotora ze ściankami komory spalania, jak i sam rotor, pokryte są substancją zmniejszającą tarcie. Przełoży się to pozytywnie na żywotność i parametry motoru.
Sporym krokiem naprzód jest także zastosowanie wtrysku bezpośredniego, dzięki czemu proces spalania przebiega bardziej wydajnie i nie wytwarza aż tak dużo szkodliwych substancji. Aby przyspieszyć procedurę rozgrzewania silnika po uruchomieniu Mazda zdecydowała się na dołożenie zaworu recyrkulacji spalin, który będzie kierował spaliny w taki sposób, aby komora spalania była dogrzewana także od zewnątrz. To ważne zwłaszcza w tym przypadku, gdy silnik będzie się często włączał i wyłączał.
Silnik elektryczny Mazdy MX-30 w wersji plug-in generuje 166 KM, czyli ma o 21 KM większą moc niż w wersji bez spalinowego “asystenta”. Ta różnica powoduje skrócenie czasu przyspieszenia do 100 km/h z 9,7 do 9,1 s. Prędkość maksymalna pozostała bez zmian - 140 km/h wymuszone ogranicznikiem. Mimo dołożenia całego systemu hybrydowego Mazda MX-30 w tym wydaniu jest cięższa od pełnego EV jedynie o 58 kg i waży 1788 kg.
Motor elektryczny pobiera energię z baterii o pojemności tylko 17.8 kWh pracującej pod napięciem 355V. Mazda podaje, że na pełnej baterii auto będzie w stanie przejechać 85 km zanim potrzebne będzie wsparcie ze strony generatora, ale ponieważ zbiornik na benzynę ma 50 litrów, łączny zasięg auta to aż 600 km. Teoretycznie będzie można jeździć bardzo długo na jednym zbiorniku paliwa pod warunkiem częstego ładowania Mazdy z gniazdka lub ładowarki.
Maksymalna moc ładowania wynosi mało imponujące 36 kW, ale mała pojemność baterii przekłada się na pełne ładowanie w 25 minut na szybkiej ładowarce. Przy pomocy domowego wallboxa o mocy 7.2 kW proces potrwa około 90 minut.
Kierowca będzie miał do dyspozycji 3 tryby jazdy: EV, normalny i Charge, czyli jazda tylko na prądzie, jazda na “automacie” lub pełne ładowanie podczas jazdy. Niezależnie od bieżącego trybu wciśnięcie pedału przyspieszenia do końca spowoduje uruchomienie Wankla bez którego auto nie podaje pełnej mocy.
Całą tę technologię umieszczono w modnym, ale dość pospolitym nadwoziu miejskiego crossovera, którego jedynym dużym wyróżnikiem są drzwi tylne otwierane “pod wiatr” jak w sportowym modelu RX-8. Mimo wszystko warto się MX-30 PHEV zainteresować, bo jest on kolejnym przykładem, że Mazda inaczej niż reszta producentów widzi przyszłość motoryzacji i ma inny pogląd na elektryfikację.
Sprawdź, jak Defender z oponami Yokohama Geolandar A/T G015 radzi sobie w podróży z Polski do Dolomitów – test w trasie i w terenie.
Więcej jest teraz supersamochodów V12 niż aut miejskich. Do tego grona zamierza dołączyć Garagisti.
Temerario ma wysokoobrotowe V8 i trzy e-motory, ale czy technologia nie pozbawiła go duszy Lambo?
…dokładnie tak jak powinna zważając na ponad 450 KM różnicy mocy.
Na drogach widziano prototyp Porsche 991 z przodem typu “Flachbau”. Tylko pakiet czy nowy model?
Otwory w masce i powiększony główny wlot powietrza sugerują bardziej ekstremalny charakter Golfa R.
Przez 18 lat Nissan wyprodukował ponad 48 000 egzemplarzy GT-R-a. Teraz ta historia się kończy.
Dni pięciocylindrowego silnika Audi są policzone, a firma chce go pożegnać specjalną wersją RS3 GT.
Kończy się proces rozwojowy poliftowego 911 GT3 RS generacji 992.2. Oto kilka nowych zdjęć.
Mimo zwrotu w stronę EV, Alpine intensywnie pracuje nad silnikami spalinowymi zasilanymi wodorem.
Odświeżony crossover VW ciągle ma idealne wręcz rozmiary i jest… skutecznym Volkswagenem.
Ta Corsa to czysta fantastyka, ale jednocześnie przedsmak faktycznego Opla Corsa GSE na prąd.
Najmocniejsze Lamborghini w historii! Fenomeno 2025 z V12 i hybrydą ma 1080 KM, osiąga 350 km/h i powstanie tylko 29 egzemplarzy.
Le Mans GTR oraz S1 LM to dwa nowe samochody z działu zamówień specjalnych Gordon Murray Automotive.
Ringbrothers Octavia to nie popularny liftback Skody z silnikiem V8, a nowy restomod Aston Martina…
Marka Longbow buduje lekki i prosty elektryczny samochód sportowy, który ma mieć rozsądną cenę.