Już od stu lat Nürburgring jest miejscem, gdzie sportowe wozy w stylu Caterhama czują się najlepiej.
Tesla Plaid dysponuje ogromną mocą, ale niekoniecznie świetnie jeździ. Czy nowy Model S będzie inny?
Wyobraźmy sobie przez chwilę, że problemy jakie globalnie generuje człowiek stojący u steru Tesli nie istnieją, a i tak znajdziemy swoje powody, aby nawet najbardziej usportowione produkty tej marki traktować z dystansem. Model S Plaid jak i modele 3 i Y z dopiskiem Performance może i mają nieziemskie przyspieszenia, ale ich układ kierowniczy, zawieszenie i hamulce nie mają tej jakości co europejska czołówka, przez co są dosyć jednowymiarowe. Nie mają też zdolności utrzymania osiągów na najwyższym poziomie przez kilka szybkich okrążeń.
Z czasem jednak Tesla robi postępy także na polu prowadzenia, a kolejny lifting istniejących modeli jest już w zaawansowanej fazie przygotowań. Ostatnio na Nürburgringu pojawiły się prototypy zarówno Modelu Y Performance jak i Modelu S Plaid. Ciekawe, że Model S w ogóle doczeka się kolejnej modernizacji. Samochód ten jest nieprzerwanie na rynku od prawie 13 lat i cały czas trzyma się pierwotnej koncepcji, zatem Tesla na pewno już ma w zanadrzu jego następcę.
Jednak póki co nowy Plaid zachowa dobrze znaną sylwetkę i design, zmienią się jedynie przód i tył jako najbardziej oczywiste obszary podlegające liftingowi. Przez kamuflaż nie widać szczegółów, ale pod zderzakiem wyraźnie widać zarys splittera, a w samym zderzaku dość spory (jak na EV) wlot powietrza. Z tyłu widać bardziej agresywną aerodynamikę, w tym głęboko sięgający dyfuzor i małą lotkę na krawędzi bagażnika. Brakuje aktywnego skrzydła, które widzieliśmy w niesławnych, poszerzanych prototypach sprzed kilku lat.
Praktycznie nic nie wiemy na temat ewentualnych zmian w napędzie. Model S Plaid cierpi raczej na nadmiar, a nie niedobór mocy, skoro jego 3 motory generują łącznie 1020 KM, a przyspieszenie do 60 mph (96 km/h) trwa poniżej 2 sekund. Jeśli moglibyśmy wnieść jakieś uwagi, nie chcielibyśmy kolejnych koni mechanicznych, a bardziej dopracowanego podwozia. Niedawno Porsche Taycan Turbo GT ustawił poprzeczkę w dziedzinie kompozycji układu jezdnego wśród dużych EV, gdzie tak mocne, ale i ciężkie auta, zwykle wypadają słabo. Debiut odświeżonej Tesli Plaid MY26 powinien mieć miejsce przed końcem roku, ale nie wiadomo jak będzie wyglądała jej dostępność na poszczególnych rynkach.

Jeśli chodzi o Model Y, z całą pewnością jest to wyczekiwana wersja Performance, czyli najmocniejsza w gamie. Prawdopodobnie samochód ten otrzyma identyczne podzespoły jak niedawno zaprezentowana Tesla Model 3 Performance, jedynie z niewielkim dostosowaniem do większej masy i wyższej bryły. Dwa silniki elektryczne, po jednym na oś, powinny generować w okolicach 465 KM. Taki zestaw napędowy plasowałby Model Y gdzieś pomiędzy Macanem 4, a Macanem 4S.
Podobnie jak Model 3 Performance, poliftowy Model Y Performance powinien dostać dedykowane ulepszenia układu jezdnego jak adaptacyjne amortyzatory, sztywniejsze sprężyny, wzmocnione stabilizatory i tuleje zawieszenia oraz zaktualizowany Track Mode optymalizujący pracę wszystkich podzespołów napędowych pod kątem użytku na torze. Czy z tej mieszanki wyjdzie Model Y, który dynamicznie będzie mógł stanąć w jednej linii z Porsche Macan, dowiemy się z czasem.
Już od stu lat Nürburgring jest miejscem, gdzie sportowe wozy w stylu Caterhama czują się najlepiej.
Weekend, w którym spotkają się dwa światy – dopracowany w każdym detalu tuning i bezkompromisowy motorsport
Na torze hybrydowa Corvette ZR1X o mocy 1250 KM okazała się szybsza niż Bugatti i Koenigsegg.
Test zimowej opony Yokohama Advan Winter V907 w alpejskich warunkach. Sprawdzamy zachowanie na śniegu oraz na mokrym i suchym asfalcie.
Tak jak kiedyś Sally, Porsche i Pixar odwzorowali trzy kultowe postacie z serii filmów Toy Story.
Ikona Ameryki będzie oferowana w Europie. Stellantis zbiera zamówienia na nowego Dodge’a Chargera.
Q7 w swoim trzecim wcieleniu zachował kluczowe dla modelu wartości, w tym silniki diesla.
Legendarna linia modeli GTi Peugeota zyska kontynuację w postaci elektrycznego hot hatcha E-208.
Nuvolari to nieformalny następca R8, choć zbudowano go od podstaw z użyciem nowych technologii.
Lotus Eletre zyskał napęd hybrydowy, który ma pobudzić zainteresowanie tym modelem w Europie.
Popularność xDrive wśród klientów w końcu zmusiła BMW M do stworzenia M2 z napędem na cztery koła.
Do odświeżonego Bentleya Continentala dołączają czterodrzwiowy Flying Spur i Flying Spur S.
Ekstremalną, torową odmianę Corolli od Gazoo Racing napędza trzycylindrowa jednostka o mocy 305 KM.
Elektryczny Rolls-Royce dobrze przyjął się na rynku, dlatego marka pracuje nad jego doskonaleniem.
AC Cobra GT Coupe ma wszystko czego brakuje współczesnym supersamochodom - styl, charyzmę i V8.
Lotus nie rezygnuje jeszcze całkowicie z napędu spalinowego i prezentuje następną edycję Emiry.