Już od stu lat Nürburgring jest miejscem, gdzie sportowe wozy w stylu Caterhama czują się najlepiej.
Elektryfikacja musi zaczekać. Porsche będzie produkować to, czego faktycznie chcą ich klienci.
Ta decyzja wisiała w powietrzu już od jakiegoś czasu, ale teraz oficjalnie dowiedzieliśmy się, że Porsche zmienia swoją strategię. Modele elektryczne będą wprowadzane wolniej, za to wydłużą się cykle rynkowe istniejących samochodów spalinowych i hybrydowych. Korekta kierunku wynika z niewystarczającego popytu na samochody elektryczne o wysokich osiągach. Dla nas, kierowców, to świetna wiadomość, ale decyzja ta będzie miała poważne konsekwencje finansowe dla samej firmy Porsche.
Koszty związane ze zmianą strategii szacowane są na 2,7 mld euro w roku rozliczeniowym 2025, ale brak tych zmian byłby jeszcze gorszy w ujęciu długoterminowym. CEO Porsche, Oliver Blume, powiedział: „Obecnie doświadczamy ogromnych zmian w branży motoryzacyjnej. Dlatego też dokonujemy gruntownej reorganizacji Porsche. Chcemy w ten sposób dostosować się do nowych realiów rynkowych i zmieniających się wymagań klientów - oferując fantastyczne produkty dla naszych klientów i solidne wyniki finansowe dla naszych inwestorów”. Innymi słowy, przez jakiś czas będziemy nadal produkować Porsche z silnikami benzynowymi.
W swoim oświadczeniu Porsche stawia sprawę jasno: produkcja istniejących EV będzie szła swoim rytmem, ale pojawią się również nowe modele czysto spalinowe definiujące markę Porsche. Tym samym elektryfikacja topowych produktów, jak 911 GT3, wydaje się w tym momencie nieprawdopodobna. Istniejące modele spalinowe pozostaną na rynku dłużej niż pierwotnie planowano, ale to nie jest największa zmiana. Porsche planuje bowiem zastąpić aktualną Panamerę, Cayenne czy 911 kolejnymi całkowicie spalinowymi modelami następnej generacji, i produkować je także po roku 2030. Nie ma w krótkoterminowych planach Porsche całkowicie elektrycznego wariantu 911 i Panamery, a z planów zupełnie wypadł duży elektryczny SUV znany pod kryptonimem “K1”.
Obecnie wydaje się, że wielocylindrowe silniki dużej pojemności trochę wychodzą z mody, ale Porsche zamierza swoje podwójnie doładowane V8 dostosować do norm Euro 7 i montować do następnej generacji Panamery i do przeprojektowanej platformy “K1” Cayenne. W zasadzie jest to powielenie cichego trendu wśród niemieckich marek, bo również BMW i Mercedes nie zamierzają tak łatwo rezygnować z V8.

Raptem 2 lata temu Porsche oficjalnie zapowiedziało dużego, siedmiomiejscowego SUV-a “K1” Cayenne, ale w tym momencie rozwój tego modelu został zawieszony. Przynajmniej jeśli chodzi o wersję elektryczną, bo ze względu na “warunki rynkowe” Porsche zamierza stworzyć jego wersję spalinową i hybrydową typu plug-in. Platforma K1 miała posłużyć także przyszłym modelom Bentleya, więc brytyjska marka automatycznie musi skorygować swoje plany. Do końca dekady ma się pojawić spalinowa i hybrydowa wersja obecnego Macana, więc oferta tego modelu będzie znacznie bardziej atrakcyjna niż obecnie.
W sprawie elektrycznego następcy serii 718 Niemcy twierdzą, że kontynuują ich rozwój, ale póki co nie widzą na rynku popytu na sportowe EV. Z tego powodu w pierwszej kolejności Porsche chce opracować dwudrzwiowe modele z silnikami czysto spalinowymi (nie hybrydowymi) z najwyższej półki. Na razie nic więcej nie wiadomo, ale z niecierpliwością czekamy na owoce tej nowej strategii.
Tymczasem sportowe “elektryki” od Porsche będą musiały jeszcze poczekać na debiut, prawdopodobnie do progu nowej dekady. W ramach nowej strategii Zuffenhausen zmienia harmonogramy i budżety wszystkich programów rozwojowych dotyczących platform dedykowanych do EV. Oznacza to, że nowe modele elektryczne pojawią się, ale ze znacznym opóźnieniem w stosunku do pierwotnych założeń.
Całe to oświadczenie niemieckiej marki to miód na uszy fanów spalinowej motoryzacji, ale przed Porsche i całą branżą stoi teraz cała masa wyzwań na polu technologicznym i finansowym. W długiej perspektywie ten ruch na pewno ma ekonomiczny sens, ale jak podkreślają twórcy raportu, Porsche zapłaci za to niemałą cenę w następnych kilku latach.
Już od stu lat Nürburgring jest miejscem, gdzie sportowe wozy w stylu Caterhama czują się najlepiej.
Weekend, w którym spotkają się dwa światy – dopracowany w każdym detalu tuning i bezkompromisowy motorsport
Na torze hybrydowa Corvette ZR1X o mocy 1250 KM okazała się szybsza niż Bugatti i Koenigsegg.
Test zimowej opony Yokohama Advan Winter V907 w alpejskich warunkach. Sprawdzamy zachowanie na śniegu oraz na mokrym i suchym asfalcie.
Nuvolari to nieformalny następca R8, choć zbudowano go od podstaw z użyciem nowych technologii.
Lotus Eletre zyskał napęd hybrydowy, który ma pobudzić zainteresowanie tym modelem w Europie.
Popularność xDrive wśród klientów w końcu zmusiła BMW M do stworzenia M2 z napędem na cztery koła.
Do odświeżonego Bentleya Continentala dołączają czterodrzwiowy Flying Spur i Flying Spur S.
Ekstremalną, torową odmianę Corolli od Gazoo Racing napędza trzycylindrowa jednostka o mocy 305 KM.
Elektryczny Rolls-Royce dobrze przyjął się na rynku, dlatego marka pracuje nad jego doskonaleniem.
AC Cobra GT Coupe ma wszystko czego brakuje współczesnym supersamochodom - styl, charyzmę i V8.
Lotus nie rezygnuje jeszcze całkowicie z napędu spalinowego i prezentuje następną edycję Emiry.
Mocne, kontrowersyjne, dla wielu obrazoburcze - oto nowe, elektryczne Ferrari Luce o mocy 1050 KM.
Spalinowe Polo GTI odeszło. Fanom hot hatchy Volkswagen proponuje nowe, elektryczne ID.Polo GTI.
Odwykliśmy już od takich rezultatów, a to nie jedyne atuty ATTO 2 DM-i.
Już od stu lat Nürburgring jest miejscem, gdzie sportowe wozy w stylu Caterhama czują się najlepiej.