Na torze hybrydowa Corvette ZR1X o mocy 1250 KM okazała się szybsza niż Bugatti i Koenigsegg.
Paweł Sudoł – operator dronów i filmowiec, który pokazuje świat z nieba. Twórca zdjęć dla TVN, Discovery i National Geographic.
Fotografia niesie ze sobą piękno wizualne, a także akt twórczy. Lubimy obserwować to, co widzi oko, ale kusi nas też nieodkryte. Prawdy te odsłaniają zdjęcia z lotu ptaka, które zmieniają perspektywę patrzenia na coś, co w teorii może wydawać się znane.
„Dragon Ball” był jedyną kreskówką, którą Paweł Sudoł chłonął jak gąbka wodę. Poza tym nie oglądał bajek, a dzieciństwo spędzał przed programami i serialami emitowanymi na Discovery Channel, Animal Planet, National Geographic i Planete+. Marzył o tym, by kiedyś pracować dla stacji przedstawiających w bajeczny sposób coś, co natura dała nam tysiące lat temu. Zwiedzać świat, poznawać nowe kultury, filmować faunę i florę.
Po wielu latach ciężkiej pracy, masie wyrzeczeń i popełnionych błędów (najczęściej kosztownych, bo latające maszyny tanie nie są) dziś może stwierdzić, że sporo z tych planów się udało.

Zawodowo wszystko zaczęło się 10 lat temu. W 2012 roku, kiedy kształtowało się prawo lotnicze dla pilotów dronów, Paweł Sudoł rozpoczął swoją przygodę z fotografią i filmowaniem z powietrza. Dwa lata później, już jako licencjonowany operator RPAS, zaczął świadczyć komercyjne usługi na szerszą skalę.
Równolegle, jeszcze „z ziemi”, realizował wiele materiałów dla wojska, inscenizacji historycznych oraz mniejszych imprez związanych z militariami. Tam też film pochłonął go na dobre. Po pierwszych zleceniach zaczął szukać pomysłów na rozwój – budował z drewna narzędzia ułatwiające stabilizację obrazu oraz płynne kadry.
Kiedy pojawiły się pierwsze drony (składane z chińskich części), spróbował swoich sił w powietrzu. Już wtedy miał kilku swoich guru, których obserwował i z którymi dziś zna się dobrze. Śledząc to, co robią Artur Gajdziński – pilot i konstruktor dronów – oraz Jacek Drofiak, operator z firmy ArtCam, wiedział, że w przyszłości chce być autorem zapierających dech w piersiach zdjęć lotniczych.

Dziś rodzi to wiele przeciwności, z brakiem wolnego czasu na czele. Przez 30% roku od ostatnich pięciu lat przebywa poza domem – głównie za sprawą zagranicznych wyjazdów na plany filmowe. Najwięcej czasu pochłania mu realizacja zdjęć do „Ciężarówką przez…”.
Przygoda z tym programem zaczęła się w 2016 roku, kiedy Maciej Domagalski, operator TVN Turbo, zaprosił go na plan „Debeściaków” i przedstawił Maciejowi Dębowskiemu – reżyserowi tego programu. Od tego czasu współpracują przy produkcjach Discovery Channel i TVN Turbo, tworząc wspomniane wcześniej tytuły, a także „Automaniaka”, „Klasykę Patryka Mikiciuka” czy niegdyś „Odjazdowe bryki braci Collins”.
Cykl „Ciężarówką przez…” objął już USA, Wietnam, Indonezję i Afrykę, powstał też program „Dawid Andres z buta”, barwnie przedstawiający Islandię eksplorowaną pieszo.

Paweł Sudoł to specjalista od tzw. ujęć specjalnych – filmowania pojazdów poruszających się blisko kamery umocowanej do drugiego auta. W ten sposób może przejechać tak 300–400 km, zanim skończą się baterie.
Oprócz małych dronów i gimbali do ujęć samochodowych ma też większe sprzęty oraz zdalnie sterowane pojazdy RC, dźwigające ciężkie kamery i aparaty fotograficzne, czy podwodne drony umożliwiające głębokie zejście ze sprzętem foto-wideo.

Do swoich największych projektów życiowych oprócz „Ciężarówką przez…” zalicza realizacje dla National Geographic („Europe from Above”, odcinek dotyczący Polski) i Planete+ („Polska z góry”).
Prywatnie Paweł Sudoł jest miłośnikiem motoryzacji. W pracach, także tych motoryzacyjnych, wspiera go zbudowany według własnej koncepcji pojazd do zadań specjalnych oparty na Fordzie Rangerze – jego terenowa wizytówka, pełna technologii i funkcjonalnych rozwiązań.

Kreatywność to coś, co wyróżnia Pawła i przekonuje zleceniodawców do tego, by w pełni zaufać jego intuicji i pomysłowości. Cechuje go własna wizja tworzonej historii, co dla reżysera nierzadko bywa ogromnym wsparciem. Więcej podniebnych podbojów Pawła już wkrótce zobaczycie także w EVO.
Zobacz więcej historii z cyklu Życie przez obiektyw >
Na torze hybrydowa Corvette ZR1X o mocy 1250 KM okazała się szybsza niż Bugatti i Koenigsegg.
Test zimowej opony Yokohama Advan Winter V907 w alpejskich warunkach. Sprawdzamy zachowanie na śniegu oraz na mokrym i suchym asfalcie.
Nowe projekty wokół klasycznych aut w Europie i Polsce. Community, emocje i kultura zamiast konkursów i inwestycji
Unikatowe auta, supercary, klasyki i ikony motorsportu wracają na PGE Narodowy. Odkryj nową edycję Wystawy Castrol Ikony Motoryzacji.
Artura Spider MCL39 Championship Edition to jeżdżący pomnik dla osiągnięć McLarena w sezonie 2025.
Dział Q by Aston Martin stworzył unikalnego Vanquisha Volante przeznaczonego na aukcję charytatywną.
Jak udowadnia Bentley na FAT Ice Race, Bentayga kryje w sobie spory potencjał terenowo-wyprawowy.
Wariantem pośrednim między Bentleyem Continentalem GT i Speed ma być usportowiony GT S i GTC S.
Mercedes robi wszystko, aby klasa S pozostała liderem swojego segmentu w dziedzinie technologii.
Najnowsze dzieło Bertone udanie nawiązuje do pewnego wizjonerskiego konceptu z 1969 roku.
W północnej Szwecji Mercedes-AMG testuje drugi model z ekskluzywnej serii produktów Mythos.
Po 30 latach z silnikami Audi, Donkervoort wyposażył nowe P24 RS w motor V6 twin turbo Forda.
710 KM z podwójnie doładowanego silnika i unikalny klimat starego Porsche - oto Singer Sorcerer.
Toyota GR Yaris Sébastien Ogier 9x World Champion Edition ma upamiętnić dziewiąty tytuł Ogiera w WRC.
Hybrydyzacja wyszła Lamborghini na dobre - marka notuje kolejny mocny rok z rekordem sprzedażowym.
Jak wyglądałby Veyron zaprojektowany 20 lat później? Prawdopodobnie tak, jak Bugatti F.K.P. Hommage.