500 KM, dwie brutalne turbosprężarki i zero kompromisów. Ferrari F40 po 35 latach wciąż wywołuje większe emocje niż większość współczesnych hiperaut.
Fotograf, który łączy sztukę z precyzją. Tomek Mąkolski tworzy wizualne iluzje, redefiniując granice między światem rzeczywistym a kreacją.
Jak zatrzymać obserwatora na dłużej i sprawić, żeby niekiedy alternatywne spojrzenie na świat zaintrygowało także osoby mniej pochłonięte przedmiotem, sytuacją czy osobą na fotografii?

W dobie szybkiej fotografii i social mediów przywykliśmy do prostych, przyswajalnych form na zdjęciach. Najczęściej scrollujemy, przesuwamy, czasami podzielimy się serduszkiem, rzadziej komentarzem. Tomek Mąkolski sam się na tym złapał, że widzi sporo ładnych rzeczy, ale ich nie zapamiętuje, i nie chciał, by jego zdjęcia traktowano tak samo.
Wykreował więc własny styl zdjęć, oparty trochę na manipulowaniu percepcją odbiorcy, bawieniu się wizualną stroną rzeczywistości, przy jednoczesnym zachowaniu w fotografowanym przedmiocie tego, co najważniejsze.

Prywatnie jest pasjonatem motoryzacji, upodobanie znalazł głównie w hot hatchach i lubi wycieczki na kręte alpejskie drogi. Lubi też fotografię motoryzacyjną, bo ma swój wdzięk. Liczą się w niej kształty, design, ale również gra światłem oraz odbicia na wydatnej karoserii.
Początki nie były związane jednak z mechanicznymi obiektami na zdjęciach. W wieku 18 lat dostał pierwszy aparat, co miało miejsce tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Sylwester u znajomych przyniósł zdjęcia, które spodobały się gościom, co pociągnęło za sobą kierunek, który Tomek obrał na kilka lat – fotograf stołecznej imprezowej mapy miasta.
Studia w Berlinie przyniosły olśnienie. Poznał inne techniki oraz magię przedstawiania ludzi. Koleżanki chętnie pozowały przed aparatem, ale coś, z czym chciał się również niegdyś zmierzyć, to samochód.
Pierwsza publikacja z wątkiem motoryzacyjnym to 2012 rok i jeden z nieistniejących już w Polsce tytułów motoryzacyjnych. Był to jednak tylko epizod, choć bardzo przyjemny.
Na swoim fotoblogu na platformie Tumblr publikował głównie zdjęcia sylwetek osób, co około 2014 roku docenił i nagrodził Highsnobiety (dziś na Instagramie blisko 5 mln obserwujących).

Zaczęły się komercyjne zlecenia i reprezentowanie przez jedną z warszawskich agencji, co przyniosło kolejne projekty reklamowe. To był kres eventów i zupełnie nowy epizod w życiu młodego fotografa, który po drodze zdążył zaliczyć już nawet sesje realizowane dla „Playboya”.
Do dziś pozostał przy fotografowaniu ludzi, co często robi po prostu dla rozrywki. Największą przyjemność sprawia mu praca projektowa, bo napędza go do działania i wymyślania nowych kreacji.

Na co dzień zajmuje się fotografią dla różnych firm, ale do zdjęć motoryzacyjnych podchodzi w inny sposób. Komercyjne początki były mało pociągające (m.in. oficjalne zdjęcia dostawczych samochodów Renault). Przełom przyszedł w 2018 roku, kiedy Tomek zrealizował swoją wizję pokazania Porsche 911 GT3 RS stworzonego przez Lego w realiach autentycznej Warszawy. Gdy projekt trafił do centrali Porsche w Stuttgarcie, rozpoczęła się współpraca, która trwa do dziś — z markami Porsche i Lego. Największym echem odbiła się jego sesja różowego Taycana inspirowana filmem „Ona”, utrzymana w estetyce lat 70. i 80.
Tomek jest cenionym w Polsce i na świecie fotografem – zdobył trzy nagrody ADC Awards i współpracuje z Lego Middle East. Lubi projekty oparte o przygotowaną wizję, najlepiej studyjną. Jedna z ostatnich „wielkich” prac to dosłowne zamrożenie Astona Martina DBX i modelki. Choć żyje głównie z projektów niemotoryzacyjnych, w portfolio ma takie marki, jak Porsche, Toyota, Seat, Cupra czy Renault. Co przyniesie przyszłość? Z pewnością kolejne kreacje, których część być może zobaczycie także w EVO.
Zobacz więcej historii z cyklu Życie przez obiektyw >
500 KM, dwie brutalne turbosprężarki i zero kompromisów. Ferrari F40 po 35 latach wciąż wywołuje większe emocje niż większość współczesnych hiperaut.
Wychował się na modelach Porsche i prospektach Mercedesa. Dziś prowadzi 71 Warsztat Premium – miejsce stworzone dla entuzjastów motoryzacji.
To, czego uczy tor wyścigowy, procentuje każdego dnia, bez względu na płeć
Już od stu lat Nürburgring jest miejscem, gdzie sportowe wozy w stylu Caterhama czują się najlepiej.
Midsummer Coupé to pierwsze zamknięte auto Morgana od czasu zakończenia produkcji linii Aero.
W ramach małego liftingu cała rodzina A3, w tym S3 i RS3, zyskała nowości z zakresu technologii.
500 KM, dwie brutalne turbosprężarki i zero kompromisów. Ferrari F40 po 35 latach wciąż wywołuje większe emocje niż większość współczesnych hiperaut.
Goodwood Festival of Speed stanie się miejscem prezentacji rewolucyjnego następcy Alpine A110.
Wychował się na modelach Porsche i prospektach Mercedesa. Dziś prowadzi 71 Warsztat Premium – miejsce stworzone dla entuzjastów motoryzacji.
Poprawki w designie, wyposażeniu i technologii mają przekonać nowych klientów do wyboru Maserati.
Wirtualne zmiany biegów czy opcjonalny pakiet torowy Manthey to nowe dodatki w gamie Porsche Taycan.
Twórca Alpiny, już teraz pod własnym nazwiskiem, wchodzi na jeszcze wyższy poziom wyrafinowania.
Projekt Genesis Magma ma być wielką marką w świecie motosportu, a ma w tym pomóc program klasy GT3.
Od BMW M4 po Koenigsegga Jesko Attack. Sebastian Stach od dekady trafia ze swoimi zdjęciami do odbiorców na całym świecie.
"From gentelmen driver to racer" - Czy jazda wyścigowa jest zarezerwowana wyłącznie dla zawodowców?
26–28 czerwca Cisna już po raz siódmy stanie się miejscem, w którym Bieszczady obudzą się głośniej niż zwykle.