Lamborghini Miura stworzyła definicję supersamochodu. Poznaj historię włoskiej ikony i sprawdź, jak dziś jeździ Miura P400 S z V12.
Jeszcze do niedawna Range Rover Sport był tańszym, mniejszym bratem “dużego” modelu. Pora na zmiany.
Nowy Sport obecny jest na rynku już trzeci rok i nawet po ulicach widać, że klientom naprawdę się spodobał. Wydoroślał, nabrał charakteru, jednocześnie idąc ramię w ramię z “dużym” Range Roverem, ale nie wchodząc sobie w drogę. Co prawda nazwa Sport nieustannie w regularnych modelach niewiele ma sensu, ale uznajmy, że po prostu oznacza biznesmena przy aktywnej sobocie - ciągle elegancki, ale luźniej ubrany, bardziej gibko truchtający po parku, słowem - wygodniejszy i mniej oficjalny niż na co dzień.
Design to naprawdę mocny atrybut Range Rovera Sport. Nabrał więcej prezencji, od razu kojarzy się z konkretnym modelem, ale równocześnie można go swobodnie odróżnić od większej wersji. “Wielkość” to jednocześnie kwestie względne. Nowy Sport może rzecz jasna “siedzieć” na pneumatycznym zawieszeniu, o czterech poziomach wysokości. Te najwyższe czynią z niego bardzo pokaźnego offroadowca, tryby szosowe z kolei czynią nadwozie smuklejszym i nastawionym na przecinanie powietrza na autostradzie. Jest też tryb ułatwiający wsiadanie. Pomiędzy skrajnymi ustawieniami zawieszenia jest więc aż 11,5 cm różnicy - robi wrażenie!
Range Rover to także dzielne auto poza utwardzonym szlakiem. Oferuje ok. 90 cm głębokości brodzenia oraz sporo wsparcia technicznego i elektronicznego w offroadzie. Co prawda trudno wyobrazić sobie taplanie w błocie po klamki tego luksusowego przecież SUV-a, ale dobrze wiedzieć, że można. Przy ewentualnej chęci zjechania do lasu czy na polne drogi, warto pamiętać, jakie ogumienie mamy na kołach - Range Rover Sport to minimum 20-calowe obręcze, choć złotym środkiem wydają się 21-calowe - takie jak w aucie na zdjęciach. Świetnie łączą niezły wygląd z optymalnym komfortem wynikającym z odpowiedniego profilu opony. Co ciekawe, do każdej wersji Sporta można zamówić także 22- a nawet 23-calowe felgi!
Kontrowersje mogą budzić detale nadwozia. Kilka atrap wlotów powietrza to tani zabieg stylistyczny znany od lat, u wielu producentów, ale w Range Roverze trochę razi. Rzeczą gustu pozostają też wysuwane klamki - sprawnie działające, wysuwające się kiedy należy, ale po latach, zwłaszcza zimą, mogą sprawiać problemy - wyglądają efektownie, ale chyba wolelibyśmy klasyczne rozwiązanie. Układ wydechowy - prawdziwe rury, schowane jednak za zderzakiem, czyli stara szkoła, tak jak trzeba - bez emanowania czymś na siłę, ale i w zgodzie z linią stylistyczną - Range Rover z krwi i kości.

Poza tym to po prostu arcywygodny, luksusowy SUV, który umożliwia m.in. opuszczenie auta na pneumatyce guzikiem z bagażnika (aby łatwiej wrzucało się walizki) czy zaprogramowanie niskiego położenia zawieszenia przy wsiadaniu do auta. Sam bagażnik jest olbrzymi (w zależności od sposobu mierzenia, nawet ponad 800 litrów) i ma mnóstwo półek, siatek, haczyków i organizerów. Przydatne w odległej delegacji czy przy rodzinnym wyjeździe. Z kolei w przypadku ciągnięcia przyczepy (ze sportowym autem, koniem, czy po prostu kempingowej) przydadzą się dwie rzeczy - po pierwsze to sam hak, elektrycznie wysuwany, który bez problemu uciągnie 3,5 tony, a po drugie guzik, który “miga” wszystkimi światłami auta dookoła (wraz z awaryjnymi, stopu i cofania), aby po podpięciu elektryki przyczepy sprawdzić, czy w niej również wszystko komunikujemy innym uczestnikom drogi jak należy.
Oczywiście w Range Roverze Sport możecie zamówić niemal wszystko - wentylację każdego fotela, czterostrefową klimatyzację, otwierane okno panoramiczne, mnóstwo przeszyć wedle preferencji, wykończenie we włóknie węglowym, dodatkowe systemy bezpieczeństwa, rozszerzone warianty zestawu audio, można wymieniać i wymieniać, a rachunek rośnie. Prawda jest jednak taka, że auto takie jak prezentowane to złoty środek - skonfigurowane w zasadzie tak, jak widzielibyśmy redakcyjne auto. Z hakiem holowniczym, czarnym głębokim lakierem, 21-calowymi obręczami, rozszerzonym pakietem skórzanym, wentylacją foteli i ogrzewaniem kierownicy, odsuwaną panoramą i… to w zasadzie tyle z opcji. Wszystko co potrzeba w odmianie SE (druga po podstawowej S) jest w zasadzie w standardzie - nagłośnienie Meridian, elektryczne fotele przednie (regulowane w aż 20 kierunkach) i tylne wraz z ogrzewaniem plus morze systemów i udogodnień, które posiada już każdy Range Rover Sport. W testowanym aucie zabrakło tak naprawdę wyłącznie dociągu drzwi - rzadko kiedy docenia się to w samochodzie, ale przy tak potężnym aucie i ciężkich “wrotach” - naprawdę się przydaje.

Tu ponadto pod maską znalazł się trzylidrowy diesel o mocy 300 KM (standardowy ma 250 KM). To naprawdę złoty środek pomiędzy więcej niż satysfakcjonującą dynamiką (6,6 s do setki), a rewelacyjnymi wynikami zużycia paliwa (średnio z testu na ponad 700 km - 8,5 litra oleju napędowego). Na co dzień - perfekcyjny zestaw. W manewrowaniu pomaga skrętna tylna oś, do osiągów i spalania nie można mieć zastrzeżeń, zadowala też świetna widoczność, cisza w kabinie, jakość wykonania i komfort podróżowania.
Czy to jeden z najlepszych luksusowych SUV-ów na rynku? Biorąc pod uwagę design, jakość wykonania i poważanie marki, to najpewniej tak. Sporta można mieć “już” za 460 tys. zł - w dobie kosmicznych cen za wszystko, jazda nowym Range Roverem w tych pieniądzach wydaje się nie najgorszą opcją, zwłaszcza, że standardowe wyposażenie w aucie tej marki to oczywiście znacznie wyższy poziom niż nawet w BMW X5. Testowany samochód to rachunek na 555 tys. zł i właśnie taką kwotę musicie przyszykować, aby wyjechać optymalnie spersonalizowanym pod siebie Range Roverem Sportem z salonu.
Lamborghini Miura stworzyła definicję supersamochodu. Poznaj historię włoskiej ikony i sprawdź, jak dziś jeździ Miura P400 S z V12.
Poznaj 10 najdroższych samochodów świata. Ceny, osiągi i ciekawostki o najbardziej luksusowych autach w historii motoryzacji.
Poznaj Ferrari 812 Competizione – limitowaną wersję z silnikiem V12 o mocy 830 KM. Sprawdzamy osiągi, prowadzenie i wyjątkowy charakter modelu.
Poznaj Konrada Skurę – fotografa współpracującego z EVO. Kulisy sesji zdjęciowych, podróże, Le Mans, Muzeum Ferrari i niezwykłe historie z pracy.
BMW zakończyło ostatnią fazę testów nowej serii 3 z silnikami cztero- i sześciocylindrowymi.
Aston Martin i Brough Superior prezentują AMB 002 Roadster – swój pierwszy motocykl na zwykłe drogi.
Współpraca włoskiej policji i Lamborghini ma się dobrze - mundurowi właśnie odebrali nowe Temerario.
Nowy Defender chce nadal spełniać misję swoich przodków, czyli służyć armii brytyjskiej i nie tylko.
Przestrzeń i wydajność to główne założenia nowego miejskiego elektryka od Audi.
Za rok Ford powróci do najwyższej klasy wyścigów długodystansowych. Zespół ukończył pierwsze testy.
Potężna aerodynamika i prawie 1000 KM na tylnych kołach - Jensen powraca w naprawdę dobrym stylu.
Elektryczny okręt flagowy JLR - Range Rover Electric ma zadowolić miłośników marki na całym świecie.
Wkrótce na rynek wejdzie gorące MINI John Cooper Works Convertible oraz wersja 1965 Victory Edition.
Elektryczny, luksusowy SUV GV90 wkrótce trafi także do Polski. Genesis potwierdził plany ekspansji.
W uznaniu dla włoskiej doskonałości projektowania dział Ad Personam stworzył Temerario Tricolore.
W hipersamochodzie V-ONE klienci Cadillaka będą mogli poczuć się jak kierowcy w Le Mans.