500 KM, dwie brutalne turbosprężarki i zero kompromisów. Ferrari F40 po 35 latach wciąż wywołuje większe emocje niż większość współczesnych hiperaut.
Aston Martin stworzył hipersamochód nieskrępowany żadnymi przepisami - Valkyrie AMR Pro.
Podczas weekendu wyścigowego w Bahrajnie publiczność miała okazję podziwiać nie tylko nowe bolidy F1. Odbyła się tam pierwsza pokazowa jazda nowym Aston Martinem Valkyrie AMR Pro. Za kierownicą świeżo ukończonego hipersamochodu przeznaczonego do jazdy torowej zasiadł kierowca doświadczalny AM, Dirk Müller. Wydarzenie zbiegło się z dostarczeniem do klientów pierwszych kilku samochodów z krótkiej serii liczącej 40 egzemplarzy.

Po dwóch jazdach demonstracyjnych na torze Bahrain International Circuit Müller powiedział: "Wiem, że wszyscy ciągle to powtarzają, ale ten samochód to coś zupełnie innego. Pod względem osiągów bliżej mu do bolidu F1 niż do czegokolwiek innego". Dyrektor generalny firmy, Tobias Moers, dodał: "Wszyscy nasi kierowcy testowi, wszyscy odnoszący sukcesy w wyścigach, są zachwyceni tym samochodem i łatwo zrozumieć dlaczego. Valkyrie AMR Pro zbliża się do poziomu osiągów F1 i jesteśmy bardzo dumni z najbardziej ekstremalnego Aston Martina, jaki kiedykolwiek powstał".
Początkowy plan zakładał, że wersja AMR Pro będzie czymś pomiędzy standardowym Valkyrie, a wyścigowym bolidem WEC. Jak wiemy, Aston Martin postanowił zarzucić swój projekt WEC i skupić się na F1, co dla Valkyrie AMR Pro paradoksalnie okazało się korzystne. Gotowy samochód jest dzięki temu znacznie bliższy prawdziwemu bolidowi niż początkowo zakładano.

Przede wszystkim wersja torowa ma zupełnie inne proporcje. Jest wydłużona o 380 mm, a koła stoją znacznie szerzej - 96 mm z przodu i 115 mm z tyłu. Przez to nadwozie musi być właściwie wytwarzane od nowa i tylko wąska kabina pozostała identyczna jak w drogowym aucie. Spory wpływ na zwiększenie wymiarów miał nowy pakiet aerodynamiczny, przede wszystkim przedni splitter i podwójne tylne skrzydło. Tylko te dwa elementy wydłużają obrys auta o 266 mm.
Zmiany są drastyczne, co widać po porównaniu zdjęć AMR i normalnego Valkyrie. Daje to pewien pogląd jak daleko Aston Martin posunął się przy rozwoju wersji wyścigowej zanim zmieniły się plany na przyszłość marki. Te wszystkie modyfikacje mają odbicie w osiągach. Producent twierdzi, że maksymalne przeciążenie boczne jakie jest w stanie wygenerować Valkyrie AMR Pro wynosi aż 3G! Największą różnicę robi zmiana rozstawu kół oraz aerodynamika dająca dwukrotnie więcej docisku niż w standardowym Valkyrie.

Podobnie jak w wersji drogowej, także przy AMR Pro Aston Martin korzystał z doświadczenia swojego partnera technologicznego - Red Bull Advanced Technologies, w czym nie przeszkadzał nawet fakt, że w pewnym momencie Red Bull i AM stały się rywalami w stawce Formuły 1. Partnerstwo techniczne będzie kontynuowane aż do końca projektu Valkyrie.
Pod znacznie dłuższą pokrywą silnika kryje się ta sama jednostka V12 Coswortha co w standardowym modelu. Wolnossący motor o pojemności 6.5 l kręci się do 11 000 obrotów i generuje 1000 KM. Zrezygnowano tutaj z systemu hybrydowego na rzecz niższej masy własnej. Częścią pakietu poprawek AMR Pro są oprócz nadwozia także elementy zawieszenia z karbonu, szyby z Perspeksu i wnętrze w stylu wyścigowym - pozbawione jakichkolwiek luksusów.

Wszystkie zastosowane w Valkyrie AMR Pro modyfikacje i brak konieczności dostosowania auta do jakichkolwiek przepisów FIA przekładają się na bardzo optymistyczne prognozy dotyczące osiągów auta. Już wiadomo, że nowa odmiana Valkyrie jest szybsza niż bolidy stworzone do rywalizacji w serii WEC w klasie Hypercar, a symulowany czas okrążenia toru w Le Mans wynosi 3:20. To tylko o kilka sekund więcej niż obecny rekord toru należący do bolidu Toyota TS050 LMP1.
Aston Martin stworzy tylko 40 egzemplarzy Valkyrie AMR Pro nie licząc dwóch prototypów, a pierwsze auta właśnie zaczęły trafiać do klientów na całym świecie.
500 KM, dwie brutalne turbosprężarki i zero kompromisów. Ferrari F40 po 35 latach wciąż wywołuje większe emocje niż większość współczesnych hiperaut.
Wychował się na modelach Porsche i prospektach Mercedesa. Dziś prowadzi 71 Warsztat Premium – miejsce stworzone dla entuzjastów motoryzacji.
To, czego uczy tor wyścigowy, procentuje każdego dnia, bez względu na płeć
Już od stu lat Nürburgring jest miejscem, gdzie sportowe wozy w stylu Caterhama czują się najlepiej.
Linia Caymana i Boxstera na razie wygasła, więc rolę samochodu wyścigowego klasy GT4 przejmuje 911.
Midsummer Coupé to pierwsze zamknięte auto Morgana od czasu zakończenia produkcji linii Aero.
W ramach małego liftingu cała rodzina A3, w tym S3 i RS3, zyskała nowości z zakresu technologii.
500 KM, dwie brutalne turbosprężarki i zero kompromisów. Ferrari F40 po 35 latach wciąż wywołuje większe emocje niż większość współczesnych hiperaut.
Goodwood Festival of Speed stanie się miejscem prezentacji rewolucyjnego następcy Alpine A110.
Wychował się na modelach Porsche i prospektach Mercedesa. Dziś prowadzi 71 Warsztat Premium – miejsce stworzone dla entuzjastów motoryzacji.
Poprawki w designie, wyposażeniu i technologii mają przekonać nowych klientów do wyboru Maserati.
Wirtualne zmiany biegów czy opcjonalny pakiet torowy Manthey to nowe dodatki w gamie Porsche Taycan.
Twórca Alpiny, już teraz pod własnym nazwiskiem, wchodzi na jeszcze wyższy poziom wyrafinowania.
Projekt Genesis Magma ma być wielką marką w świecie motosportu, a ma w tym pomóc program klasy GT3.
Od BMW M4 po Koenigsegga Jesko Attack. Sebastian Stach od dekady trafia ze swoimi zdjęciami do odbiorców na całym świecie.
"From gentelmen driver to racer" - Czy jazda wyścigowa jest zarezerwowana wyłącznie dla zawodowców?