Pora powiedzieć to sobie wprost: w Alpach jest mnóstwo znacznie ciekawszych przełęczy niż Stelvio. Mamy na to niezbite dowody i naocznego świadka.
Hyundai i30 N po małej modernizacji jest dużo lepszy, co obecnie stawia go na czele stawki kompaktowych hothatchy.
Wygląd zewnętrzny i30 N zmienił się w sposób analogiczny jak wygląd wewnętrzny. Na pierwszy rzut oka samochód wygląda znajomo, choć w kilku miejscach przeszedł delikatne przemodelowanie linii. Z przodu kontynuowana jest ogólna bryła poprzednika, ale z wyostrzonymi liniami dającymi agresywny wygląd. Największa zmiana polega na usunięciu z dolnych partii kierunkowskazów i LED-ów. Teraz są one wkomponowane w główne klosze reflektorów.
Akurat w przedstawionej wersji Performance mamy 19-calowe felgi, które są wykonane z kutego aluminium, ważą mniej, a przy tym wyglądają bardziej rasowo. Zrezygnowano tutaj z poprzedniego wyglądu felg w dwóch kolorach, a zamiast nich jest po prostu grafitowy lakier. Same ramiona tych kół są cieńsze i można przez nie dokładniej przyjrzeć się sporym tarczom hamulcowym i zaciskom.

Tył auta jest jeszcze mniej zmodyfikowany niż przód. Widać nowe klosze lamp z nieco ostrzejszym designem wewnętrznym. Dolna część zderzaka jest bardziej rozbudowana, a końcówki wydechu wyglądają na droższe i misternie wykonane z cienkiej blachy. Zostało trójkątne, trzecie światło stopu i to jest duży plus, tak samo jak odcień Performance Blue, który już stał się rozpoznawalną cechą Hyundaia N.
Hyundai zdecydowanie nie wygląda na samochód z pięcioletnim stażem na rynku. Mimo to rywale prezentuję się bardziej świeżo, a za przykład niech posłuży nowy VW Golf (zapomnijmy na chwilę o jego kompetencjach). Tak samo Honda Civic Type R nowej generacji prawdopodobnie ustanowi pewien standard dla klasy hothatchy swoim brutalnym, ale i genialnym wyglądem.
Pora powiedzieć to sobie wprost: w Alpach jest mnóstwo znacznie ciekawszych przełęczy niż Stelvio. Mamy na to niezbite dowody i naocznego świadka.
Zobacz, jak wyglądała kolejna edycja HEELS ON THE TRACK na Torze Łódź i poznaj uczestniczki wydarzenia.
500 KM, dwie brutalne turbosprężarki i zero kompromisów. Ferrari F40 po 35 latach wciąż wywołuje większe emocje niż większość współczesnych hiperaut.
Wychował się na modelach Porsche i prospektach Mercedesa. Dziś prowadzi 71 Warsztat Premium – miejsce stworzone dla entuzjastów motoryzacji.
Pora powiedzieć to sobie wprost: w Alpach jest mnóstwo znacznie ciekawszych przełęczy niż Stelvio. Mamy na to niezbite dowody i naocznego świadka.
Cupra Formentor od ABT jest w stanie osiągnąć 300 km/h i nadal nie korzysta ze wsparcia elektryki.
Nowe proporcje, technologie i napędy mają przynieść GLA kontynuację dotychczasowego sukcesu.
Jako nowy model flagowy, Q9 ma redefiniować pojęcie luksusu i prestiżu w samochodach Audi.
Włoska marka uczci 60. rocznicę legendarnego modelu Miura na Pebble Beach Concours d’Elegance.
W Kraju Kwitnącej Wiśni Nissan wprowadza pikantną wersję swojego bestsellera - Leaf NISMO.
AMG chce uhonorować swojego najmocniejszego hatchbacka końcową serią specjalną Final Edition.
Aston Martin honoruje 25 lat istnienia Vanquisha dedykowaną serią specjalną od działu Q.
GT, którego rozwój właśnie dobiega końca, będzie najbardziej sportowym modelem w gamie Range Rovera.
Choć ma 612 KM i doładowany silnik V8, Maybach GLS 680 ma emanować spokojem i komfortem jazdy.
Na potrzeby nowego wydania gry Call of Duty Aston Martin zaprojektował pancerny model Dreadnought.
Moc 550 KM i zasięg prawie 500 km mają przekonać klientów do koncepcji elektrycznego RR Sport.