Motocykl i rower Ducati oraz Lamborghini Huracán Sterrato na okładce szesnastego wydania EVO mówią, że wiosna jest za rogiem!
Okazuje się, że wciąż są na rynku samochody z dużymi motorami, które nie kosztują walizki pieniędzy.
W ostatniej dekadzie rynek nowych samochodów bardzo dynamicznie się zmienia. Wynika to z nałożenia się wielu czynników - coraz ostrzejsze normy ekologiczne i testy zderzeniowe, szybujące w górę ceny podzespołów, szczególnie elektroniki, problemy z łańcuchami dostaw, rosnące stawki podatków na samochody spalinowe, ogromne nakłady finansowe na badania i rozwój nowych napędów… Mógłbym tak wymieniać jeszcze przez dłuższą chwilę. Efekt jest taki, że samochodowe Eldorado się skończyło. Wszystko zmierza ku temu, że posiadanie samochodu spalinowego będzie kosztowne, a posiadanie takiego auta z dużym motorem będziemy mogli rozpatrywać w kategoriach luksusu.
Fakt jest taki, że mamy na rynku coraz więcej samochodów z małymi silnikami, które często są wspomagane jakimiś rodzajami układów hybrydowych. Lata od 2023 do 2025 są ostatnimi przed elektryczną rewolucją, więc jeśli ktoś pragnie samochodu z tradycyjnym napędem - to naprawdę ostatni dzwonek. Postanowiłem poszukać na rynku nowych samochodów ciekawych propozycji aut z dużymi motorami. Okazało się, że jest ich mnóstwo, problem polega na tym, że zazwyczaj kosztują majątek. Za kwotę rzędu 0,5 mln zł i więcej każda marka premium sprzeda Wam swoje usportowione modele, a mając w zanadrzu 1 mln zł można wręcz przebierać wśród rasowych i pięknych aut. Konieczne było ustanowienie górnej granicy cenowej, aby poszukać czegoś “bliżej ziemi”. Nie chcę też brać pod uwagę modeli hybrydowych (poza miękką hybrydą). Jest na rynku dużo modeli PHEV opartych o silniki 6-cylindrowe, ale z założenia chciałem poszukać samochodów o tradycyjnym napędzie spalinowym.
Kryteria są takie: szukamy aut wszystkich segmentów, które w cennikach kosztują około 300 tys. zł (lub mniej) bez dodatków i mają pod maską duże motory. Wiadomo, że rzadko ktoś kupuje “golasa”, ale też cena widniejąca w konfiguratorze nigdy nie jest tą, którą faktycznie płaci się u dealera. Pozostaje kwestia tego co uważamy za duży silnik. Prawnie wygląda to tak - samochody do 2 litrów pojemności są w Polsce obłożone stawką akcyzy 3,1%, a powyżej 2 litrów jest to 18,6%. Ja umownie przyjąłem, że obecny standard to 2 litry i 4 cylindry, więc dolną granicę poszukiwań ustawiłem na 2.5 litra i co najmniej 5 cylindrów. Opisuję tylko auta z oficjalnej, polskiej dystrybucji - takie, na które obowiązuje gwarancja producenta. Podawane ceny pochodzą z oficjalnych cenników na rok modelowy 2023. Dla porządku przyjąłem kolejność alfabetyczną.
Audi produkuje całą masę modeli z dużymi silnikami. Większość z nich oznaczona jest literami S lub RS, ale tylko najmniejsze mieszczą się w założonym budżecie. Potraktowałem RS3 i RSQ3 jako jedno, bo oba te modele mają identyczny napęd, silnik i platformę - są technicznymi bliźniakami, tyle że RSQ3 jest crossoverem, a RS3 hatchbackiem lub sedanem. Najważniejszy jest silnik - pięciocylindrowy 2.5 TFSI szybko zbliża się do końca rynkowej kariery. Będzie nam brakowało jego niepowtarzalnego dźwięku, solidności i wytrzymałości. W obu modelach generuje on 400 KM przenoszone przez napęd typu Haldex na wszystkie koła.
W tej chwili Audi RS3 Sportback kosztuje od 286 700 zł, a Limousine od 295 700 zł. Za RSQ3 trzeba wyłożyć minimum 294 200 zł, a bardziej stylowa wersja Sportback to wydatek 302 200 zł. Silnik 2.5 TFSI znajdziecie także w samochodzie Cupra Formentor VZ5, ale tam ma 390 KM, a model ten kosztuje wyjściowo więcej, bo aż 324 900 zł. Ciekawostka - kolejne najtańsze modele Audi spełniające kryteria to po kolei: Q7 45 TDI quattro (319 800 zł) i A6 50 TDI quattro (330 300 zł).
Obecna linia modeli serii 2 coupe bazuje na podzespołach serii 3 i 4, a nie na przednionapędowej platformie serii 1/X1. Ma to zasadnicze zalety takie jak tylny napęd i kompatybilność z 3-litrowymi jednostkami B58. Właśnie taki silnik o mocy 374 KM trafił pod maskę usportowionej odmiany M240i kosztującej wyjściowo 264 500 zł. Droższa o 10 000 zł jest odmiana z napędem xDrive. Wyposażony w napęd na obie osie model M240i okazuje się jednym z najbardziej wszechstronnych coupe na rynku. Jest dość obszerny aby przewieźć 4 osoby i całkiem sporo bagażu, a na krętych drogach ma dość mocy, aby sprawiać dużo radości. Nie jest przy tym aż tak kosmicznie drogi jak “pełnoprawne” M2.
Seria 3 dawniej zdobywała popularność między innymi poprzez ciągłą obecność znakomitych rzędowych “szóstek” i BMW wciąż stara się utrzymywać takie silniki w ofercie. Obecnie są one jednak zarezerwowane dla usportowionych modeli M Performance i typowo sportowych M3. W tym przypadku mowa o dwóch odmianach - M340i i M340d. To właściwie jeden model, w którym za tę samą cenę klienci mogą wybrać bardziej rasową benzynę lub oszczędnego i szalenie szybkiego turbodiesla. Do tego BMW oferuje serię 3 jako sedana lub kombi, co tylko podnosi atrakcyjność oferty. Pod maską pracuje dokładnie ten sam motor B58, który opisałem wyżej przy M240i. Różnica jest taka, że w serii 3 napęd xDrive jest standardem.
Dla tego modelu musiałem lekko nagiąć zasady granicy cenowej, ale ponieważ był on inspiracją do napisania tego artykułu, głupio byłoby o nim nie wspomnieć. Za BMW M340i lub M340d z nadwoziem czterodrzwiowym trzeba bowiem zapłacić minimum 312 500 zł. Model z nadwoziem kombi kosztuje jeszcze o 10 000 zł więcej.
Niemiecki producent ma w ofercie zdecydowanie najwięcej modeli z dużymi silnikami. Prym wiedzie turbodiesel 3.0 oferowany właściwie we wszystkich BMW z górnej połowy gamy. Zazwyczaj w modelach z końcówką 30d ma on jedną turbinę, w 40d dwie turbiny, a 50d to odmiana z aż czterema turbinami. Zdecydowanie najpopularniejszym “zwykłym” BMW z takim silnikiem jest seria 5, konkretnie 530d.
Takie auto z nadwoziem sedan można kupić za 307 500 zł. Kombi jest droższe i kosztuje co najmniej 319 500 zł. Standardem w obu przypadkach jest napęd tylny, ale za dopłatą 12 000 zł można zamówić serię 530d z napędem xDrive.
Seria 5 jest najpopularniejszym modelem z 3-litrową jednostką B57, ale nie najtańszym. Palmę pierwszeństwa w tej kwestii ma model X3 xDrive30d w cenie 280 500 zł. Komu nie podoba się nadwozie typowego SUV-a może sięgnąć po X4 w stylu coupe. Wtedy cena takiego auta z 286-konnym silnikiem diesla to co najmniej 295 500 zł.
Trudno będzie znaleźć drugi tak atrakcyjny pod kątem stosunku ceny do pojemności silnika samochód jak Ford Mustang. Obecna sytuacja nie jest tak dobra jak kilka lat temu, gdy pięciolitrowe coupe można było kupić za około 210 tysięcy złotych, ale 264 200 zł za podstawową wersję to nadal dobra cena. Sam dźwięk jest wart każdej złotówki.
Dodatkowym atutem Mustanga jest brak realnej konkurencji. Za jego cenę można poszukać czegoś szybkiego, jak Golf R ze wszystkimi opcjami, ale nic nie będzie miało takiego stylu, wizerunku i ścieżki dźwiękowej silnika Coyote. Warto wspomnieć, że jest to bardzo analogowe, wolnossące “zwierzę”, które nadal można mieć ze wspaniale mięsistą skrzynią manualną z opcją automatycznych międzygazów. W blokach startowych jest już nowa generacja Mustanga, ale obecnej nic nie brakuje - kupujcie, bo później będzie tylko drożej.
Większość opisywanych tu samochodów to rynkowi weterani - modele debiutujące ładne kilka lat temu, które jeszcze nie zostały zastąpione hybrydowymi następcami. Tymczasem Mazda CX-60 to nowiutki samochód, krótko po prezentacji, który obecnie można kupić albo jako 2.5-litrową hybrydę plug-in, albo jako… 3.3-litrowego turbodiesla. Jakby tego było mało, Mazda za chwilę wprowadzi na rynek wersję benzynową 3.0 Skyactiv-X wyposażoną w zmienny stopień sprężania i malutki kompresor.
Japoński producent przyzwyczaił nas, że podąża własnymi ścieżkami. Gdy cała branża rozwija elektryki i wycofuje diesle, Mazda opracowuje nową rodzinę silników sześciocylindrowych na benzynę i olej napędowy, a samochody elektryczne wyposaża w range extendery - małe silniki Wankla doładowujące akumulatory podczas jazdy. Nawet platforma jest nietypowa, bo bazuje na tylnym napędzie z dołączanym przodem. CX-60 może być odpowiedzią dla tych, którzy chcą w ciągu kilku najbliższych lat kupić sporego SUV-a z klasycznym napędem.
Ostatni samochód może być zaskakujący - nie pod kątem silnika, bo turbodiesel 2.8 D-4D w Toyocie Land Cruiser pasuje jak ulał, ale pod kątem ceny. Tę dużą terenówkę można mieć już za 259 000 zł ze skrzynią manualną (!) ub od 269 000 zł z automatem. Będzie to wersja wyposażenia Prado, czyli bardziej użytkowa niż luksusowa, ale kolejna w hierarchii Prestige to już wydatek rzędu 310-320 tys. zł, więc różnica jest spora. Dla Toyoty po raz drugi nagiąłem zasady, bo mimo sporej pojemności turbodiesel z rodziny GD ma tylko 4 cylindry, choć pojemność sugeruje rzędową “szóstkę”.
Wybierając Land Cruisera trzeba pamiętać, że to samochód techniczne tkwiący nadal w pierwszej dekadzie XXI w. Ma to swoje wady, jak brak rewolucyjnej technologii pokładowej, ale ma także zalety w postaci pancernej mechaniki i wytrzymałości w ciężkich warunkach. Nie ma znaczenia fakt, że chodzi o “małego” Land Cruisera J150 - każda Toyota opatrzona tym legendarnym logo będzie prezentować podobny poziom kultury technicznej. Auto ma też swoich wyznawców, co odbija się w bardzo wysokiej wartości rezydualnej przy ewentualnej odsprzedaży w przyszłości.
Motocykl i rower Ducati oraz Lamborghini Huracán Sterrato na okładce szesnastego wydania EVO mówią, że wiosna jest za rogiem!
Niekończące się magiczne lasy, dzika przyroda, puste drogi, miejsca, do których nie dotarła cywilizacja - czas na weekendowy wypad samochodem!
Nowa linia na sezon 2025 ponownie przesuwa granice zarówno pod względem technologii, jak i emocji
Myślisz o wyposażeniu swojego samochodu sportowego w komplet najlepszych opon?
Wkrótce Ioniq 6 N dołączy do elektrycznej gamy sportowych Hyundaiów obok znakomitego Ioniq’a 5 N.
Skoda Elroq RS o mocy 340 KM to pierwszy elektryczny SUV o sportowym charakterze w swoim segmencie.
Lotus upraszcza nazewnictwo wewnątrz gamy Emeyi i Eletre oraz wprowadza nowe wersje wyposażenia.
Hyundai podzielił się zdjęciami małego, zwariowanego hot hatcha EV. Czy to duchowy następca i20 N?
Z pomocą AI Pirelli opracowało nową oponę z serii P Zero - bezpieczniejszą i bardziej wydajną.
Flagowy hipersamochód Aston Martin Valhalla przechodzi ostatnie szlify przed rozpoczęciem produkcji.
W świecie wyśrubowanych norm emisji Cosworth potrafi budować wolnossące V8 i V12. Jak oni to robią?
Nowy Vanquish Volante kończy gruntowne odświeżenie “tradycyjnej” gamy Aston Martina.
Porsche 911 Turbo przejdzie w tym roku duży lifting. Wniesie on dużo nowości, w tym napęd hybrydowy.
Nadjeżdża Alfa Romeo Stelvio drugiej generacji z napędem spalinowym, hybrydowym lub elektrycznym.
Nowa Multistrada V4 Pikes Peak, Multistrada V4 S oraz Multistrada V2 S ruszają po Polsce. Chcesz je przetestować?
Podczas czerwcowego Nürburgring 24H może dojść do głośnej premiery nowego Golfa GTI Clubsport S.