Zobacz, jak wyglądała kolejna edycja HEELS ON THE TRACK na Torze Łódź i poznaj uczestniczki wydarzenia.
Na rynku pojawiają się nowe minivany, ale czołówka pozostaje niezmienna.
Volkswagen jest zadomowiony na rynku minivanów od kilkudziesięciu lat. W zasadzie to niemal oddzielny segment, w którym Multivan jest pierwszym wyborem niemal wśród większości klientów, choć po piętach depcze mu Mercedes klasy V, z biegiem lat tracący na swej ekskluzywności w świetle ciągle to bardziej “luksusowego” Volkswagena. Niemieccy producenci mają w ofercie bardziej dostawcze odmiany (Transporter i Vito), jak i samochody stworzone do wygodnego podróżowania. Multivan to dziś niemal oczywisty wybór, jeśli szukamy samochodu do przewiezienia większej ilości osób i nieco bagażu. Czy jego odświeżona wersja to nadal dzielny wół roboczy, pozwalający jednak zaznać nieco komfortu w podróży?
Do designu zewnętrznego trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Wiadomo, że trudno grać tu linią nadwozia - segment zobowiązuje. Ale Multivan nie wyzbył się charakterystycznych dla modelu detali, “ubranych” jednak w nowoczesne wdzianko. Co prawda w ostatnim czasie Hyundai ze Starią oraz Lexus z LM pokazali, że da się mocniej zaszaleć nawet w tej grupie aut, ale akurat u Volkswagena przecież nigdy o to nie chodziło. Ma być skutecznie, wygodnie i bez stresu. No i w zasadzie tak też jest.
Samochód oparto na platformie MQB, dedykowanej autom osobowym, co już na wstępie odróżnia go od dostawczego odpowiednika. Designem pojazd koresponduje z mniejszymi Volkswagenami, ale wciąż wyróżnia się dość spokojnym podejściem do nowoczesności. Nie ma tu nadmiaru udziwnień i bardzo dobrze. Ci, którzy potrzebują więcej błysku, mogą zaszaleć z większymi felgami, chromowanymi elementami bogatszych wersji czy nawet dwukolorowym malowaniem. W kwestii personalizacji, Volkswagen pozwala też wybrać długość osobowego Multivana - testowany samochód to dłuższy wariant, liczący blisko 5,2 m.

Prawdziwa magia dzieje się jednak we wnętrzu. Już w zasadzie od lat 50. Volkswageny tego typu uchodziły za praktyczne i otwarte na potrzebny klientów. Przełom przyszedł w latach 90. wraz z modelem T4, który w odmianach Caravelle czy Multivan pozwalał na aranżację części osobowej na naprawdę gigantyczną liczbę sposobów. Możliwości przybywało, a najnowszy Multivan nie porzucił tych cech. Mnóstwo kieszeni i schowków - od drzwi, przez górę deski rozdzielczej, po jej dół. Sumując ich pojemność, pewnie przekroczyłaby bagażnik niejednego superauta. Wygodne są też fotele z podwójnymi podłokietnikami - każdy znajdzie optymalną pozycję, co w tego typu samochodach bywa trudne, szczególnie dla kierowcy. Przyzwyczaić trzeba się wyłącznie do znacznie wyższej pozycji za kierownicą, nawet względem dużych SUV-ów. Wynikową takiego rozwiązania jest jednak znakomita widoczność przez olbrzymią szybę i bardzo krótką maskę przed kabiną.
W testowanej wersji pasażerowie mogą korzystać z trzech rzędów foteli. W pierwszym klasycznie podróżuje dwójka, w środkowym również, a w ostatnim umieszczono trzy fotele. Konfiguracja również w tym aspekcie może być różna - dodatkowy rząd, pojedyncze siedzenia lub zestaw dla ośmiu osób, do tego suwane stoliki centralne oraz każdy rząd regulowany “na odległość” niemal bez ograniczeń, dzięki szynom zlokalizowanym w podłodze w zasadzie przez całe auto. Dzięki nim te pojedyncze fotele (nie dotyczy to kanapy) możemy też obrócić, aby rzędy siedziały do siebie twarzami. Oparcie środkowego siedziska w kanapie można złożyć, czyniąc z niego duży podłokietnik, a każdy fotel ma na swoich “plecach” stolik - tu naprawdę przyjemnie spędza się czas w podróży.

A jak wojaże spędza kierowca? Oprócz wspomnianej dość wysokiej pozycji za kierownicą, jest tu w zasadzie jak w nowych osobowych Volkswagenach. Pierwsze skrzypce grają szare plastiki i (niestety) wstawki piano z przeszło 10-calowym dotykowym ekranem centralnym. Wirtualne zegary pojawiły się za kierownicą. Wszystko jest czytelne i intuicyjne, jak to w aucie tej marki, choć ci, którzy przywykli do setek tysięcy kilometrów w poprzednich Multivanach, będą musieli przyzwyczaić się do tej nowoczesności.
Nie zawiedzie ich za to jednostka napędowa. Oczywiście istnieją również inne propozycje, ale pod maską samochodu ze zdjęć znalazła się jednostka 2.0 TDI. 150 KM może nie rzuca na kolana, ale 360 Nm dostępnych już od 1600 obr./min zmienia postać rzeczy. W takiej konfiguracji korzystać możemy wyłącznie z przedniego napędu, za to na pokładzie znalazła się siedmiobiegowa skrzynia DSG - klasycznie dość ospała, ale łatwa do przyswojenia.

Sporo korzyści z osadzenia samochodu na platformie MQB można odczuć podczas jazdy. Multivan prowadzi się w zasadzie tak jak Passat, a jego większy gabaryt zdradza głównie wspomniana pozycja za kierownicą. Nieźle jest w zakrętach, wygodnie na prostych, a sporą powierzchnię boczną samochód zdradza dopiero przy wyższych prędkościach autostradowych, bywając niekiedy podatnym na podmuch wiatru, choć i tak nieźle sobie z tym problemem poradzono. U rywali bywa gorzej. Dziwić może za to stosunkowo sztywno zestrojone zawieszenie. Na nierównościach asfaltu może nie daje o sobie aż tak znać, ale seria dziur sprawia, że autem szarpie, a do kabiny przedostają się niechciane dźwięki. W zależności od “nogi” i warunków, samochód w mieście i na autostradzie zużywa około 7-9 litrów. Diesel to diesel, tu da się z nim polubić.
Volkswagen Multivan nieustannie jest jednym z najlepszych i najbardziej sprawdzonych aut tego typu dostępnych na rynku. Oferuje świetne warunki podróżowania dla kompletu pasażerów, zadowala się niskim apetytem na paliwo i zapewnia nieskończoność konfiguracji wnętrza. Wyposażenie to również mocna strona osobowego Volkswagena. Naprawdę nieźle prezentująca się w tym aspekcie (lokalizowana mniej więcej w połowie cennika) wersja Life, z kilkoma opcjami dla testowanego egzemplarza, to wydatek około 290 tys. zł. Jak za samochód, którym z powodzeniem można jeździć na co dzień, od święta, na wakacje, do pracy i przewieźć od czasu do czasu większy gabaryt (wszystkie fotele poza przednimi można wyjąć) - to ciągle rozsądna propozycja. Wszystko opiera się o oczekiwania, potrzeby i finalną konfigurację samochodu, którego cenniki startują już poniżej 200 tys. zł.
Zobacz, jak wyglądała kolejna edycja HEELS ON THE TRACK na Torze Łódź i poznaj uczestniczki wydarzenia.
500 KM, dwie brutalne turbosprężarki i zero kompromisów. Ferrari F40 po 35 latach wciąż wywołuje większe emocje niż większość współczesnych hiperaut.
Wychował się na modelach Porsche i prospektach Mercedesa. Dziś prowadzi 71 Warsztat Premium – miejsce stworzone dla entuzjastów motoryzacji.
Już od stu lat Nürburgring jest miejscem, gdzie sportowe wozy w stylu Caterhama czują się najlepiej.
Cupra Formentor od ABT jest w stanie osiągnąć 300 km/h i nadal nie korzysta ze wsparcia elektryki.
Nowe proporcje, technologie i napędy mają przynieść GLA kontynuację dotychczasowego sukcesu.
Jako nowy model flagowy, Q9 ma redefiniować pojęcie luksusu i prestiżu w samochodach Audi.
Włoska marka uczci 60. rocznicę legendarnego modelu Miura na Pebble Beach Concours d’Elegance.
W Kraju Kwitnącej Wiśni Nissan wprowadza pikantną wersję swojego bestsellera - Leaf NISMO.
AMG chce uhonorować swojego najmocniejszego hatchbacka końcową serią specjalną Final Edition.
Aston Martin honoruje 25 lat istnienia Vanquisha dedykowaną serią specjalną od działu Q.
GT, którego rozwój właśnie dobiega końca, będzie najbardziej sportowym modelem w gamie Range Rovera.
Choć ma 612 KM i doładowany silnik V8, Maybach GLS 680 ma emanować spokojem i komfortem jazdy.
Na potrzeby nowego wydania gry Call of Duty Aston Martin zaprojektował pancerny model Dreadnought.
Moc 550 KM i zasięg prawie 500 km mają przekonać klientów do koncepcji elektrycznego RR Sport.
Dużo przestrzeni i rozsądne parametry za dobre pieniądze - taka idea stoi za nowym VW ID. Cross.