Test zimowej opony Yokohama Advan Winter V907 w alpejskich warunkach. Sprawdzamy zachowanie na śniegu oraz na mokrym i suchym asfalcie.
Nowe elektryczne Renault 5 Turbo 3E kosztuje tyle co używane supersamochody Ferrari czy McLarena.
Nie jest odkryciem, że drogie, sportowe samochody elektryczne nie cieszą się wielką popularnością, ale Renault wydaje się tym nie przejmować. Wkrótce na rynek wejdzie radykalna współczesna interpretacja kultowego Renault 5 Turbo. Wóz o nazwie Turbo 3E ma zapewniać osiągi rasowych supersamochodów i niespotykaną nigdzie indziej frajdę z jazdy, bo jest to tylnonapędowy elektryczny hot hatch o mocy 540 KM stworzony do upalania na torze wyścigowym i driftingowym. Samochód ten można już zamawiać poprzez “specjalny” system rezerwacji. Ceny zaczynają się od 700 000 zł (to z pewnością najdroższy seryjny hot hatch w historii), a pierwsze auta zostaną dostarczone na początku 2027 roku. Aby zarezerwować sobie samochód o wybranym przez siebie numerze (seria jest limitowana do 1980 szt) trzeba już teraz wpłacić 225 000 zł.
Pomimo prezencji godnej konceptu, samochód pokazowy jest bardzo bliski wersji produkcyjnej, która ma być dostępna do zamówienia już wiosną tego roku, z dostawami do klientów zaplanowanymi na 2027 rok. Cennik nie jest jeszcze oficjalnie znany, ale Renault zapowiada kwoty niższe niż w typowych supersamochodach. Jako punkt odniesienia podają Lotusa Emirę (450 tys. zł), Caterhama Project V (poniżej 400 tys. zł) czy Nissana GT-R ale tak naprawdę nie ma obecnie na rynku niczego podobnego do Turbo 3E.
Cena jest wynikiem specyficznej konstrukcji nie mającej prawie nic wspólnego z normalnym Renault 5 EV. Punktem styku tych dwóch aut są tylko lusterka, klamki drzwi, tylne lampy, przednia szyba (choć krótsza) i system infotainment. Specjalnie dla Turbo 3e stworzono wyraźnie szersze karbonowe nadwozie i dedykowaną aluminiową platformę. Z długością 4,08 m i szerokością 2,03 m jest to wóz krótki jak miejski hatchback, a szeroki jak supersamochód. Finalny design będzie jeszcze podkręcony pod kątem skuteczności aerodynamicznej, ale w dużej mierze auto dostępne w salonach będzie wyglądać tak jak na zdjęciach.
Podobnie jak oryginalne Renault 5 Turbo, 3E ma napęd wyłącznie na tył, ale źródło mocy nie mogłoby się bardziej różnić. Ponieważ to EV, w centralnym miejscu brakuje czterocylindrowego silnika turbo, a zamiast niego są e-motory i akumulatory o pojemności 70 kWh zajmujące przestrzeń w podłodze. Łączna moc napędu tego szalonego hot hatcha to 540 KM. Po raz pierwszy w produkcyjnym aucie elektrycznym, silniki są montowane w piastach 20-calowych kół i stanowią część masy resorowanej. Dostosowano do nich punkty mocowania i kształt elementów zawieszenia (podwójne wahacze przy wszystkich kołach) oraz sposób działania amortyzatorów. Zaletą tego rozwiązania są jeszcze lepsze reakcje na gaz, brak strat na przekładni i pełen system torque vectoring przy osi napędowej.

Prace rozwojowe nad Turbo 3E prowadzi Alpine, choć samochód nosi logo Renault. Kluczem do sukcesu była oszczędność masy, a efektem prac inżynierów jest wóz ważący 1450 kg - to tyle ile waży aktualna Honda Civic Type R. Dodatkowo rozkład masy wynosi 47:53 przód/tył. Przyspieszenie do 100 km/h ma trwać 3,5 s, a prędkość maksymalna 270 km/h. Zasięg oszacowano na 400 km bez ładowania.
Założeniem Renault 5 Turbo 3E było stworzenie auta zdolnego do wykonania kilku szybkich kółek na torze bez konieczności uzupełnienia energii. W teorii 20 minut jazdy pełnym gazem po torze będzie wymagało 20 minut szybkiego doładowania baterii przed kolejną sesją. Jest to możliwe dzięki architekturze 800V zdolnej przyjąć do 350 kW mocy ładowania, przez co Renault jest w stanie naładować się od 15 do 80% w 15 minut. Dostępne są też funkcje oddawania mocy urządzeniom zewnętrznym. Turbo 3E ma potrafić nie tylko jeździć szybko po torze, ale ma także dziką stronę natury uruchamianą poprzez tryb Drift i hydrauliczny hamulec ręczny.
We wnętrzu znajdziesz kilka elementów z innych modeli - chociażby kierownicę z Alpine A290 i podwójny ekran ze zwykłego R5 - ale widać też gruntowne przemodelowanie kabiny. Jest nowa deska rozdzielcza, boczki drzwi z materiałowymi paskami w roli uchwytów i wysoki tunel centralny ze sterczącym pionowo lewarkiem hamulca ręcznego.
Karbonowe kubełkowe fotele łączą się z sześciopunktową uprzężą, przed oczami kierowca ma cyfrowe zegary z grafiką stylizowaną na kwadratoidalny zespół wskaźników oryginalnego Renault 5 Turbo. Widać ciekawy przycisk na kierownicy oznaczony jako OV (Overtake - wyprzedzanie), pokrętło regulujące siłę odzyskiwania energii i przycisk trybów jazdy: Snow, Regular, Sport, Race i wspomniany Drift. Samochód ma tylko dwa miejsca, więc za plecami kierowcy i pasażera znalazła się klatka bezpieczeństwa oraz siatka zabezpieczająca. Oddziela ona część pasażerską od zaskakująco dużego bagażnika wynikającego z umieszczenia silników przy samych kołach.

Kwota 700 000 zł brutto jest ceną “inauguracyjną”, do której trzeba będzie doliczyć personalizowane dodatki i opcje. Od 22 kwietnia w poszczególnych krajach funkcjonuje “specjalny system rezerwacji”, od którego każdy klient rozpoczyna swoją drogę do pozyskania jednego z egzemplarzy Renault 5 Turbo 3E. W pierwszym etapie każdy wybiera preferowanego dealera i umawia się z nim w celu podpisania formularza rezerwacyjnego na kwotę 225 000 zł, zapewniającego – w momencie rozpoczęcia sprzedaży – pierwszeństwo zakupu Renault 5 Turbo 3E z możliwością wyboru jego numeru (za dodatkową opłatą). Priorytetowa rezerwacja będzie przysługiwać pierwszym 500 osobom składającym depozyt.
Od 2026 roku ruszą kolejne etapy zamówienia, w tym personalizacja auta. Klienci będą mogli wybrać historyczne kolory lakierów i malowania, a także jeden z pakietów pod ogólną nazwą “gentleman driver”. Możliwa będzie współpraca z projektantami Renault nad indywidualnymi projektami kolorystycznymi nadwozia i wnętrza, a także materiałami wewnętrznymi i wykończeniem. Potem klienci będa oczekiwać na dostawy, które zaplanowano na początek 2027 roku.
Wszystko wskazuje na to, że współczesne 3E jest równie szalone i intrygujące jak pierwsze Renault 5 Turbo z lat 80. - nie możemy się doczekać jazdy próbnej tym modelem.
Test zimowej opony Yokohama Advan Winter V907 w alpejskich warunkach. Sprawdzamy zachowanie na śniegu oraz na mokrym i suchym asfalcie.
Nowe projekty wokół klasycznych aut w Europie i Polsce. Community, emocje i kultura zamiast konkursów i inwestycji
Unikatowe auta, supercary, klasyki i ikony motorsportu wracają na PGE Narodowy. Odkryj nową edycję Wystawy Castrol Ikony Motoryzacji.
Kalendarz Pirelli 2026 „Elements” Sundsbø to filmowa opowieść o żywiołach, naturze i emocjach redefiniujących „The Cal”.
Trzy usportowione modele elektryczne z gamy GT mają zbliżyć Kię do entuzjastów wysokich osiągów.
Przy tej wersji specjalnej GR Yarisa pracował sam Akio Toyoda, szerzej znany jako Morizo.
Limitowana do 10 sztuk Giulia Quadrifoglio Luna Rossa łączy motosport z żeglarstwem wyczynowym.
Koncern Toyoty konsoliduje prawie wszystkie działania motosportowe pod wspólną nazwą GAZOO Racing.
Adrian Newey opuścił RBR, ale jego ostatnie dzieło to 1200-konny hipersamochód z silnikiem V10.
Wedle świątecznej tradycji Hennessey już po raz siódmy przymocował choinkę do bardzo szybkiego wozu.
Poddana fabrycznej renowacji Carrera GT składa hołd zwycięzcom 1970 24h Le Mans w Porsche 917.
Tylko 10 lojalnych klientów Rimaca dostało przywilej nabycia dedykowanej Nevery R Founder’s Edition.
Silniki i skrzynie biegów BMW już od 25 lat stanowią podstawę napędów wszystkich modeli Morgana.
Nowoczesne powłoki ceramiczne, folie PPF i innowacyjne rozwiązania Ceramic Pro chronią lakier, zmieniają wygląd auta i podkreślają jego styl.
Test zimowej opony Yokohama Advan Winter V907 w alpejskich warunkach. Sprawdzamy zachowanie na śniegu oraz na mokrym i suchym asfalcie.
Testujemy GAC Hyptec HT – elektrycznego SUV-a z Chin, który stawia na komfort, jakość i dojrzały styl.