Sprawdź, jak Defender z oponami Yokohama Geolandar A/T G015 radzi sobie w podróży z Polski do Dolomitów – test w trasie i w terenie.
DBX S to nowa wersja w gamie Aston Martina DBX. Gamie, która wkrótce ma przypominać ofertę Porsche.
Mimo trudnej i wyboistej ścieżki jaką musiał pokonać Aston Martin DBX od momentu premiery pięć lat temu, samochód ten jest dla brytyjskiej marki sukcesem sprzedażowym, a każde kolejne jego wcielenie wydaje się lepsze. Teraz do oferty dołącza nowa, topowa wersja DBX S w cenie 210 tys. funtów (1,05 mln zł) i jest to pierwsza z wielu nowych odmian jakie planuje wprowadzić Aston Martin. Rozszerzanie i dywersyfikacja poszczególnych modeli jest planem na ekspansję marki i stworzenie realnej konkurencji dla analogicznych modeli Porsche czy Ferrari.
Najnowszy przedstawiciel linii modeli “S” Aston Martina, która to linia wygasła wraz z końcem produkcji Vantage S i Vanquish S z silnikami V12 opartymi na platformie VH, podtrzymuje tradycję w kwestii zwiększania mocy (727 KM; +20 KM) i zmniejszania masy (minus 47 kg z odpowiednimi opcjami).
Jednakże DBX S nie zastąpi w gamie dotychczasowego DBX707. Po prostu oba te auta będą oferowane równolegle, a wersja S przejmie rolę flagowego SUV-a Aston Martina. Status najwyższego modelu w gamie zwykle oznacza największa moc i najlepsze osiągi, a DBX S nie jest tu wyjątkiem. To najmocniejszy przedstawiciel linii DBX i tym samym najmocniejszy “standardowy” model z V8 w historii drogowych Aston Martinów, niezależnie od hipersamochodu Valhalla.
Z mocą 727 KM DBX S ma o 20 KM więcej niż DBX707, ale moment obrotowy dochodzący do 900 Nm pozostał bez zmian. Przyspieszenie do 100 km/h w 3,3 s oraz prędkość maksymalna 311 km/h zostają bez zmian. Różnicę na korzyść modelu S widać w przyspieszeniu do 200 km/h - trwa ono 10,5 s, czyli trzy dziesiąte mniej niż w “707”.
Znany doskonale z Aston Martina 4-litrowy silnik V8 twin turbo dostarczany przez Mercedes-AMG przejął niektóre technologie z hipersamochodu Valhalla. Zaprezentowana niedawno Valhalla ma między innymi większe koła kompresji w turbinach, przez co do silnika wtłaczane jest 20 procent więcej powietrza, więc pewnie te same turbosprężarki zastosowano w DBX S. Potwierdzałoby to tezę Aston Martina, że silnik w DBX S jest mocniejszy i ma więcej do zaoferowania na wysokich obrotach.
W rzeczy samej maksymalna moc 727 KM pojawia się o 250 obr./min. wcześniej niż w DBX707, dokładnie przy 6250 obr./min. Dziewięciobiegowa skrzynia automatyczna z mokrym sprzęgłem pozostała w znacznej większości taka sama, choć ze względu na szerszy zakres dostępnych obrotów trzeba było przekalibrować domyślne momenty zmiany biegów. Według przekazu marki redukcje w trybach Sport i Sport+ są bardziej agresywne. DBX S ma napęd ze zdecydowaną przewagą tylnej osi - może na nią trafiać do 100% dostępnego momentu obrotowego, podczas gdy na przód wędruje maksymalnie 50% momentu.
Napęd to nie wszystko. Aby móc efektywnie korzystać z lekko podniesionej mocy, a także zbliżyć charakterystykę DBX S do innych aut tej samej stajni, wykonano też kosmetykę pozostałych kluczowych układów mechanicznych, choć bez rewolucji. Spójrzmy prawdzie w oczy, rewolucja nie była potrzebna. Dlatego między innymi skrócono przełożenie układu kierowniczego o 4 procent, dla nominalnej poprawy zwinności. Szczęśliwym efektem ubocznym, choć może niezbyt efektownym, jest zmniejszenie promienia skrętu o pół metra, przez co DBX S zyskał na zwrotności.
Zawieszenie pozostało bez zmian, ale poprawki w tym obszarze wprowadzono w zeszłym roku, zarówno dla pneumatyki jak i elektronicznych amortyzatorów. Aston Martin do DBX stosuje amortyzatory Bilstein DTX sprawdzone wcześniej w modelach Vantage i DB12. W całości bez zmian jest też układ karbonowo-ceramicznych hamulców z tarczami w rozmiarach 420 mm z przodu i 390 mm z tyłu.
Co z tą 47-kilogramową dietą dzięki której DBX S potrafi zejść z masą poniżej progu 2200 kg? Cóż, wśród opcji pojawił się karbonowy dach, co daje 18 kg oszczędności masy - tej ulokowanej najwyżej, zatem mamy też korzyść w postaci obniżonego środka ciężkości. Przy okazji dach ten przejął tytuł największego pojedynczego elementu z włókien węglowych kiedykolwiek zastosowanego w samochodzie Aston Martin. Kolejne kilogramy można zniwelować wybierając koła z magnezu - pierwsze takie w segmencie - ważące 19 kg mniej niż aluminiowe, co jest istotne, bo to masa nieresorowana.
Pozostałe oszczędności równe 7 kg wynikają z zastosowania karbonowych zderzaków. Całkowicie osobną kwestią jest wygląd nowego SUV-a z Gaydon. Jeśli uważasz, że DBX707 niepotrzebnie zamienił część wrodzonej elegancji na krzykliwą festyniarskość, nie polubisz również DBX S. Samochód prezentuje się znacznie bardziej agresywnie, z wydajniejszym przednim spoilerem pod zderzakiem, potężnymi fartuchami bocznymi przepuszczającymi powietrze, większym dyfuzorem, dużym spoilerem i opcjonalnym grillem o strukturze plastra miodu z poliwęglanu.
Twórcy przekonują, że wszystkie zmiany poprawiają przepływ powietrza wokół nadwozia, ale nie popierają tego danymi na temat docisku czy oporu powietrza. Tak jak uprzednio w DBX707, do S dostępne będą kontrastowe dodatki w kolorach Rosso Corsa Red, Trophy Silver czy Podium Green.
Rzeczą po której odróżnisz DBX S od 707 z większego dystansu, jest układ wydechowy. Cztery pionowo ułożone końcówki widzieliśmy wcześniej w prototypach wzmocnionej wersji DB12, co akurat tam wyglądało co najmniej kontrowersyjnie. W DBX S bryła jest bardziej masywna, więc aż tak nie rzuca się to w oczy. Tak czy inaczej pionowo ułożony wydech jeszcze bardziej nadaje DBX S agresji, a skojarzenia z Ferrari California czy Lexusem IS F nasuwają się same.
We wnętrzu DBX S przeprowadzono tylko niewielkie zmiany względem tego co wniósł lifting z zeszłego roku, ale większy nacisk położono na sport. Standardowe wykończenia z alcantary, przeszycia w elegancką jodełkę i haftowane logo “S” na fotelach nie pozwolą ci zapomnieć, że nabyłeś topowy model. Oczywiście zagłębienie się w świat usług działu Q daje kolejne, nieskończone wręcz, możliwości personalizacji i aranżacji wnętrza, za odpowiednie pieniądze.
Klienci już mogą zamawiać swoje Aston Martiny DBX S, a pierwsze dostawy zaplanowano na końcówkę tego roku. Cennik tego modelu startuje od około 210 tys. funtów (1,05 mln zł), ale bez jakichkolwiek “lekkich” opcji wymienionych wyżej, nie wspominając o usługach Q. Mimo wszystko nawet doposażony po dach DBX S wydaje się atrakcyjny na tle kosztującego co najmniej 300 tys. funtów (1,5 mln zł) Ferrari Purosangue.
Sprawdź, jak Defender z oponami Yokohama Geolandar A/T G015 radzi sobie w podróży z Polski do Dolomitów – test w trasie i w terenie.
Więcej jest teraz supersamochodów V12 niż aut miejskich. Do tego grona zamierza dołączyć Garagisti.
Temerario ma wysokoobrotowe V8 i trzy e-motory, ale czy technologia nie pozbawiła go duszy Lambo?
…dokładnie tak jak powinna zważając na ponad 450 KM różnicy mocy.
Wzrost długu i spadek sprzedaży Emiry zmusiły Lotus Cars do zredukowania kolejnych 550 etatów.
Mercedes pobił konceptem AMG GT XX kilka rekordów, aby dowieść jakości swojej nowej technologii EV.
Na drogach widziano prototyp Porsche 991 z przodem typu “Flachbau”. Tylko pakiet czy nowy model?
Otwory w masce i powiększony główny wlot powietrza sugerują bardziej ekstremalny charakter Golfa R.
Przez 18 lat Nissan wyprodukował ponad 48 000 egzemplarzy GT-R-a. Teraz ta historia się kończy.
Dni pięciocylindrowego silnika Audi są policzone, a firma chce go pożegnać specjalną wersją RS3 GT.
Kończy się proces rozwojowy poliftowego 911 GT3 RS generacji 992.2. Oto kilka nowych zdjęć.
Mimo zwrotu w stronę EV, Alpine intensywnie pracuje nad silnikami spalinowymi zasilanymi wodorem.
Odświeżony crossover VW ciągle ma idealne wręcz rozmiary i jest… skutecznym Volkswagenem.
Ta Corsa to czysta fantastyka, ale jednocześnie przedsmak faktycznego Opla Corsa GSE na prąd.
Najmocniejsze Lamborghini w historii! Fenomeno 2025 z V12 i hybrydą ma 1080 KM, osiąga 350 km/h i powstanie tylko 29 egzemplarzy.
Le Mans GTR oraz S1 LM to dwa nowe samochody z działu zamówień specjalnych Gordon Murray Automotive.