Sprawdź, jak Defender z oponami Yokohama Geolandar A/T G015 radzi sobie w podróży z Polski do Dolomitów – test w trasie i w terenie.
Bentley stworzył prawdopodobnie najbardziej kompletne GT na rynku, dodatkowo pełne luksusu i prestiżu.
Obszar, w którym nowy Bentley Continental GT odnotował największy postęp względem poprzednika, to zdecydowanie praca zawieszenia i całego układu jezdnego. Obecnie model ten jeździ naprawdę skrajnie dobrze i nie przeszkadza mu w tym nawet spora masa własna.
Powodów jest kilka, ale przede wszystkim inżynierowie Bentleya mieli dużo więcej do powiedzenia w kwestii kalibracji podwozia niż we wcześniejszych generacjach, i to nawet jeśli musieli przy tym współpracować z Porsche. Całą tę pracę widać w sylwetce o proporcjach typowych dla tradycyjnych GT. Silnik zamontowano niżej i głębiej w podwoziu, a proporcje rozdziału napędu na wszystkie koła wyraźnie przesunęły się w stronę tylnej osi.
Poza tym stworzono całkiem nowe tryby jazdy o maksymalnie szerokim spektrum właściwości. W ustawieniu Comfort komputer przekazuje do 38% momentu obrotowego na przód, więc Continental jeździ jak typowa limuzyna 4x4. Wtedy też wszystkie układy, w tym amortyzatory, skrzynia biegów, ESP, przepustnica i wydech pracują w swoich najbardziej rozluźnionych trybach, więc jazda GT jest maksymalnie relaksująca.
Jak pewnie zauważyliście nie wymieniłem układu kierowniczego, który niezależnie od trybu pracuje tak samo, chyba że zanurkujesz głęboko w menu i znajdziesz jego tryb Custom (Bentley twierdzi, że zrobi to maksymalnie kilka procent nabywców). Kolejny tryb nazwano po prostu Bentley i właśnie w nim według twórców auta jeździ ono w swoich optymalnych ustawieniach. Systemy są nastrojone trochę bardziej sportowo niż w trybie Comfort, ale i tak Continental GT odznacza się niebywałą jakością jazdy.
W trybie Bentley samochód pokonuje przestrzeń w naprawdę dostojny, spokojny i wyrafinowany sposób. Mruczy. Unosi się nad drogą z niebywałym majestatem. Jest też cichy, wręcz zniża się do szeptu jeśli się nad tym głębiej zastanowić.
Jednocześnie w tym trybie GT zachowuje nienaganne maniery w aspektach dynamicznych, gdyż w jakiś sposób udaje mu się zamaskować ogromną nadwagę. Można pomyśleć, że waży maksymalnie 1700 kg, a nie prawie 2250 kg. Wydaje się tak ostry, zwinny i łatwy w jeździe, że masa schodzi gdzieś na drugi lub trzeci plan.
Jednak dopóki nie spróbujesz jazdy po torze w trybie Sport nie docenisz jak dużą pracę wykonano przy szlifowaniu dynamicznych umiejętności nowego Continentala GT. Naszym zdaniem to co potrafi ten samochód daleko wykracza poza poziom jakiego ktokolwiek mógłby oczekiwać od Bentleya. W żadnym stopniu nie przypomina też poprzedniej wersji i trzeba mocno się napracować, aby dostrzec pokrewieństwo łączące te dwa modele na poziomie technicznym.
W trybie Sport tylko 17% momentu obrotowego jest przekazywane na przód, a wszystko inne jest nastawione na dostarczanie maksymalnie sportowych wrażeń - mamy tu na myśli głównie sposób pracy układu napędowego i wydechu. A także elektronicznie sterowane zawieszenie. W tym trybie nowy GT jeździ może nie jak rasowy sportowiec, ale na pewno jak sportowo nastawione GT. Po wyłączeniu kontroli stabilności możesz osiągać kąty wychylenia poślizgu, które właścicielom poprzedniego modelu nawet się nie śniły. Jazda bokami w tym aucie odbywa się pod pełną kontrolą - do tego stopnia, że możesz wykorzystywać jego masę, aby generować niewielkie poślizgi, dzięki którym uzyskasz nieco lepszy czas okrążenia. Taki potrafi być nowy GT - idealnie posłuszny nawet jeśli weźmiesz go mocno za fraki i zaczniesz rzucać po zakrętach.
Nowy Continental GT najbardziej imponuje tam, gdzie poprzednik wydawał się niepasującym elementem krajobrazu - na wijących się przez wsie bocznych drogach. Właśnie tutaj wszystkie jego powyższe cechy przekładają się na angażującą i przyjemną jazdę. Niestrudzeni inżynierowie Bentleya dążący do osiągnięcia absolutnego luksusu i wyrafinowania w połączeniu z wydajnością postawili sobie ostatnie i najtrudniejsze z trzech zadań i wiedzieli, że będą w stanie je wykonać w równie imponujący sposób jak dwa pierwsze. Najwyraźniej współpraca z inżynierami Porsche podczas opracowywania platformy zaprocentowała. Prawdę mówiąc, wielokrotnie.
W Porsche Panamera, z którym Bentley dzieli wiele podzespołów podwozia, trójkomorowe zawieszenie pneumatyczne wydaje się mieć jednak o jedną komorę za dużo, ale w Continentalu GT okazuje się świetną bazą do stworzenia czegoś zupełnie nieoczekiwanego. Niezależnie od wybranego trybu jazdy podwozie Bentleya wydaje się na bieżąco rozbijać nawierzchnię drogi na części pierwsze i dokładnie wie jak zareagować na każdą niedoskonałość, aby jazda była maksymalnie gładka.
Stary Conti na podobnie słabej drodze szybko stałby się uciążliwy, a nowy model wykorzystuje cały swój zaawansowany sprzęt i technologię, aby zachować pełną stabilność bez wpływu na osiągi. Niezależnie, czy całą regulację poszczególnych systemów pozostawisz elektronice, czy precyzyjnie skomponujesz swój własny program jazdy, Continental będzie tak samo satysfakcjonujący i precyzyjny.
Rzeczy mają się jeszcze lepiej w wersji Speed wyposażonej w elektroniczną szperę na tylnej osi. Pozwala ona nie tylko na jeszcze śmielsze poślizgi, ale przede wszystkim zapewnia większą stabilność przy korzystaniu z pełnej mocy silnika W12.
Ten nowy poziom precyzji prowadzenia całkowicie zmienia zasady gry, gdyż pozwala Continentalowi dostarczać całą masę nowych doświadczeń, które przekładają się na pełen obraz potencjału tego samochodu. A że udaje się to zrobić bez najmniejszego uszczerbku na komforcie jazdy, nawet jeśli chodzi o ostrą jazdę po torze, tym bardziej imponuje. Jeśli szukasz sportowego GT prawdopodobnie dobrym wyborem będzie mniejsze i znacznie lżejsze Ferrari Roma, ale jeśli istotny jest element grand touring, to niewiele jest aut na rynku mogących się mierzyć z Bentleyem.
Sprawdź, jak Defender z oponami Yokohama Geolandar A/T G015 radzi sobie w podróży z Polski do Dolomitów – test w trasie i w terenie.
Więcej jest teraz supersamochodów V12 niż aut miejskich. Do tego grona zamierza dołączyć Garagisti.
Temerario ma wysokoobrotowe V8 i trzy e-motory, ale czy technologia nie pozbawiła go duszy Lambo?
…dokładnie tak jak powinna zważając na ponad 450 KM różnicy mocy.
Wzrost długu i spadek sprzedaży Emiry zmusiły Lotus Cars do zredukowania kolejnych 550 etatów.
Mercedes pobił konceptem AMG GT XX kilka rekordów, aby dowieść jakości swojej nowej technologii EV.
Na drogach widziano prototyp Porsche 991 z przodem typu “Flachbau”. Tylko pakiet czy nowy model?
Otwory w masce i powiększony główny wlot powietrza sugerują bardziej ekstremalny charakter Golfa R.
Przez 18 lat Nissan wyprodukował ponad 48 000 egzemplarzy GT-R-a. Teraz ta historia się kończy.
Dni pięciocylindrowego silnika Audi są policzone, a firma chce go pożegnać specjalną wersją RS3 GT.
Kończy się proces rozwojowy poliftowego 911 GT3 RS generacji 992.2. Oto kilka nowych zdjęć.
Mimo zwrotu w stronę EV, Alpine intensywnie pracuje nad silnikami spalinowymi zasilanymi wodorem.
Odświeżony crossover VW ciągle ma idealne wręcz rozmiary i jest… skutecznym Volkswagenem.
Ta Corsa to czysta fantastyka, ale jednocześnie przedsmak faktycznego Opla Corsa GSE na prąd.
Najmocniejsze Lamborghini w historii! Fenomeno 2025 z V12 i hybrydą ma 1080 KM, osiąga 350 km/h i powstanie tylko 29 egzemplarzy.
Le Mans GTR oraz S1 LM to dwa nowe samochody z działu zamówień specjalnych Gordon Murray Automotive.